szeregowiec

był taki moment że ciągnęły się za mną bataliony
chociaż nie pobudzałam werbli. były takie chwile
ale szeregi same podnosiły larum. dla ciebie

porzuciłam armię zdjęłam materię ze sztandaru
i zaszyłam się na tyłach. do dzisiaj
echo niesie odgłosy szturmów
ale to nie ja wzniecałam bitwy. wojny wybuchają
i przestawiają rączym pióropuszom w lotkach.
  • Autor notki: Kasiaballou vel Taki Tytoń
  • 15 sierpnia 2015, 18:13:18
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 3

Podoba się (1)

Komentarze (3)

    • k b
    • 17 sierpnia 2015, 10:35:40

    bardzo mi się. od razu przypomniała mi się ta piosenka Kory i Maanamu, bo i tak chodzi za mną od dłuższego czasu:

    "Nie wyobrażam sobie, miły,
    Abyś na wojnę kiedyś szedł.
    (...)
    Gdy zaczną strzelać za oknami,
    Będziemy w szafie żyć."

    co prawda w Twoim wierszu relacje trochę inne - ale on jest - "dla ciebie".
    hm. zakochana kobieta, tak naprawdę zakochana, potrafi zaiste wzniecić niejedną wojnę o tego kogoś... w tym wierszu nie przyznaje się do bitew - a wojny że tak powiem same z siebie... :)
    ale niejako podziw czytelniczy dla opanowania. jednak refleksja, może analiza - co trzeba, czego nie warto... same życie.

    • k b
    • 17 sierpnia 2015, 10:35:49

    samo :)

  • fajnie Ci się przeczytało, a te uwagi o kobiecie zakochanej i jej (takiej a nie innej) aktywności bardzo celne/dają do myślenia i masz ciekawe muzyczne skojarzenia. tak sobie myślę, że pLa będąc jednak siłą sprawczą konfliktu, samą siebie plasuje na pozycji małego trybiku, bezdecyzyjnego szeregowca. rośnie w siłę dopiero podejmując decyzję o wycofaniu się. wojny nigdy nie rozwiązują konfliktu, tylko go pogłębiają. dzięki, że jesteś i czytasz, pozdrawiam :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się