Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

śpisz Tośka dlatego powiem że (II)

tutaj nie ma krat bo nie ma dokąd
chciałabyś. umieć nie milczeć dośnić
matowe obrazy. tutaj nie mają słów
które potrafiłabyś namalować. tak
żeby jaskółka odzyskała wiarę w niebo
rozbite.

tutaj wschody rdzawo zachodzą
zgłoskami i kij w niemalowane ramy
Tośka. chciałabyś wyważyć puste usta
oszacować i przemianować. okna
odmienić przez zabite domy. mieć
powód do śrub pretekst dla gwoździ.

jesteś czasem
obok. orzechowe zapatrzenie
Tośka. za porcelanowymi storami kwitnie
- bez.
  • 10 grudnia 2013, 11:20:57
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

śpisz Tośka dlatego powiem że (I)

słowa powypadały z gniazd. nie odlecą
całkiem rozbite i pstre jak łaska. żal lasu
ciepłego drzewa które czasem przerasta
własne słoje kaleczy pień. niech tak zostanie
Tośka - nawet śnięte.

przez konary wyglądam słońca. cienie zakłamują
tropy a kolory w dżdżu naginają tęczę do nikąd. bo nie ma
pojednania kiedy litops zamknięty w szkatule
i kij w hermetyczne wieko że dźwiękoszczelne
jak on Tośka. czarny jedwabnik w kokonie
z nieprzeświecalnej mgły.

niech tylko nie wieje i tak nie uniesie
suchego kamienia wilgotnego pióra
nieprzemakalnych snów. za porcelanowymi storami
szczęście Tośka że chociaż u ciebie
- dobranoc
  • 10 grudnia 2013, 11:16:37
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

malowane okiennice (V) - wiersz ostatni

pisze się we wnętrzu dłoni
zabranej z obawy
przed niespełnialną bliskością

mimo to rozmieszkałeś doliny
na stałe wpisany w życiolinie
które nigdy się nie przetną
  • 10 grudnia 2013, 11:06:57
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

malowane okiennice (IV) - antidotum

niechciane przez pamięć niesforne
kukułki nie potrafią opuścić tylko dręczą
gniazdo tłuką okiennicami
od szóstego wymiaru

nie sposób udźwignąć bo wypieranie poza
upychanie pod cokolwiek zawodzi
sen przerasta poduszkę i nie pomaga
zapalenie światła zatrzaskiwanie cieni
w dyskretnym puzderku. a trzeba wyspać

marę jak jego ostatnią podkoszulkę
sprać insygnia wypruć inicjały wybielić
najcieplejsze kolory

ktoś już przechodził
przez piekło więc nie wydarzy się nic
czego by nie znały edeńskie legendy anielskie
przypowieści boskie bajki. wszystko

dla cherubinowej często arktycznej
ale docelowo całkiem rajskiej
- spokojnej nocy.







  • 10 grudnia 2013, 11:05:04
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

malowane okiennice (III) - próba pH

przed lustrem jak nad niesforną rzeką
kotwiczysz z przekonaniem a nawet upewniasz
że nie przegląda się dwa razy nie wchodzi
w tę samą kobietę. może przepłynie

niedokonalna niezauważalna
na wzór nurtu wiru albo cienia
gubionego w bezsłoneczne południe.

nie sposób spiąć ostrych krawędzi
przęsłami z nagich ramion kiedy filary
na chwiejnych stopach. strach
przed kamienistym dnem brukowanym
gruntem który uciekając każe biec

w pokutnym kapturze na czole spopielonym
od rozgorączkowanych marzeń spoconych
fantazji.

mojżesz upuścił niejedną tajemnicę potłukł
odpowiedzi i nie wiadomo czym jest ta chemia
wilgotna od kwaśnych czerwieni błękitnych zasad
bo lakmus wskazuje niejednoznacznie
na może

a morze
kocha
my.





  • 10 grudnia 2013, 11:01:20
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

malowane okiennice (II) - ze wspomnień doliniary

poczciwy syn brat może nawet mąż
równie szlachetnych kobiet. ciężko przepić do słów
- uszczknęłam paniom z serc zapieprzyłam najlepszego
na roku. bach bach i leżę

pod semaforem stukot
zębów o szyny a przecież tak uważałam
przy skoku. jak odkolorować sińce wytłumaczyć

guzy i pulsowanie za pętelkami szepty szepty
o uwalnianiu słodkiej nuty Flowerbomb. rozchodzi się

o ciebie kiedy dobijasz żeby rozbić
nie tylko moje Etniesy. niczym dróżnik Andrzej
- ten od wsuwania świętych stóp

w trzydziesty szósty numer bezradności i wymachiwania
krzyżem przed pociągami niewiadomych
relacji. to wszystko

przypomina jakieś złodziejskie pieprzenie. zaraz po
zasypiam przy Stachurze. zrywasz się boso
w skubniętych przeze mnie wierszem podarowanych
ostrogach.
  • 10 grudnia 2013, 10:56:49
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

malowane okiennice (I) - z zaplecza Edenu

lewitacja w fazie REM unosi ponad
niedoskonałości. można uchylić lufcik
w chmurach i dostrzec kontrasty; święci pomykają w hawajkach
innym Bóg porozdawał kolorowe skrzydła - pocieszające
że Pe ominęło.

jego nadmiar nadal stoi
nie ogarniając igielnego ani dlaczego dostaję refluks
na widok daszka a'la Stallone i że ciebie też dopadają
mdłości. często zwracamy

zdjęcia korespondencję - słowo. lekko opadam odpadam
ale bezdomny pan Gienek już czeka w asekuracji
żeby mnie pozbierać ze wspomnień
po twoim perłowym uśmiechu. powinno wystarczyć
na mamrota.

Pe w roli Kaszpirowskiego postawił na wodę i wyjebał
barek. już nie kontroluję przerobu
owocowych gumek. udaję ślepą anielicę
żeby wypracować boski kompromis. Pe w roli uzdrowiciela

zapomina wypieprzyć jednej
flaszki a ja się nie doliczam durexu. zrywasz kontakt
z Piekłem w obłokach i odchodzisz - w tej kwiecistej koszuli
przypominasz śniętego A. który się nawrócił na wspomnienie
ile we mnie słodyczy nakładasz na twarz kakao
udając niekumatego Murzyna. trawię
bez zapojki kiedy dajecie
z buta.

  • 10 grudnia 2013, 10:47:00
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Migracja

/tobie Kochanku/

W południe mamrot raz. Nie żeby pomamrotać
ale przestać mówić. Zagłuszyć pogłos hejnału
odegranego w tamtej bramie. Został po tobie

mdły smak owocowych żelków w ustach
łódzki akcent a na ciele przeświadczenie
że dla naiwnych prząśniczek miłość
to manufaktura na wynos. Wyniosłeś się

spod mojej sukienki
wprost pod sukiennice. Usprawiedliwiają cię
trzy litery przed nazwiskiem. Jesteś niczym
ten huj
w puencie. Doprawdy niewielki
error.

  • 10 grudnia 2013, 00:06:02
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Taktyka

/tobie Mężu/

Wiesz jak się skończy ta wojna? Zdejmą portrety
a ciebie powieszą. Kilku pułkowników
(co nastaną po tobie) zatrze wszelki ślad. Odkażą
moje uda i rozpoczną kolejną inwazję.

Znajdzie się marszałek który opanuje sytuację
i wychowa twojego syna na żołnierza. Żeby pojąć
swoje położenie musisz zrozumieć Wagnera. Każę
nastawić samowar. Obgadamy wyprowadzenie
sztandarów.

A jeśli jakimś cudem przeżyjesz zablokuję łączność. Zostaniesz
usunięty z eteru. To operacja wojskowa. Może nie wszystko
pójdzie zgodnie z planem. Jeśli mi się uda przestaniesz oddychać
a jeśli poniosę fiasko i tak odbiorę ci dowodzenie.

Przemówię do bioder dawnych kobiet
jako nowa kanclerz. Już wyją we mnie syreny
na odsiecz.
  • 09 grudnia 2013, 23:59:33
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wyprawa

Postanowiłam cię udomowić. Weź moje rękawiczki
zabierz parasol. Zostaniesz osobistym kleptomanem.

Chcę mieć pewność że nie zmarzniesz nie przemokniesz
kiedy postanowię spacer w siebie. Tam jestem
najbardziej wilgotna chłodna bo wymagająca.

Rozpalisz ognisko przez pocieranie. Stara technika
w wydaniu domorosłego skauta. Rozgość się tak
żebym poczuła w sobie obce ciało.

Kiedy wyłonisz z sinusoidy euforie i depresje
urok zsuwanych rękawic porzucanego parasola
zaczniesz mnie rozkradać od początku.
  • 09 grudnia 2013, 23:35:22
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Asekuracja

Okrakiem. Udawaliśmy huzarów - pamiętasz jeszcze
krzesła rżące pod naporem feromonów? A jednak
zdejmujesz mnie tylko przy nowiu a ja udaję taboret. Mówisz
że nie ma się o co oprzeć a przecież staram się
nie być łatwa.

Podsysana między kwadrami dosiadana w kibitkach
pluję milionami hipotetycznych przedłużeń miecza. Nie będzie
z nas warkoczyków z niebieskimi wstążkami chociaż kur zapiał
nieraz.

Mam nadal gładką cerę i brak
widoków na różowego syna. Piotrze
przetoczmy aż po krew.
  • 09 grudnia 2013, 23:30:42
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Kwadrat

Przez tubkę wspólnej pasty
dobieramy się do DNA. Łączy nas
hodowla roztoczy w łóżku fantazjowanie
o gwiazdach z pornoli. Świerk na trawniku
twojej matki i syn
którego nie donosiłam. Mówisz o natręctwie

mycia głowy. Wiem że w ten sposób
pozbywasz się zapachu moich perfum.

W albumie podoklejane uśmiechy
z ostatnich wakacji marszczą się
na woskowych twarzach. Dorysowałam
zajęcze jedynki. Może się chociaż ponabijamy

z garderoby którą zaczynamy przypominać
kiedy nie ma już czego wkładać ani na czym
zawiesić.
  • 09 grudnia 2013, 23:28:20
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Sterylny

Mówią że jest ślepa jednak
wcale nie trzeba przecierać kontaktów
żeby zauważyć brak
przyborów do golenia zjechanego krążka
czy torby na siłownię. Kobiecie niepotrzebna

witamina A żeby dostrzec niekochanie.

Wystarczy powonienie i nieobecność
podejrzanych zapachów. Wtedy wie
że na jej terenie panoszy się obca

którą bezskutecznie spłukujesz
dodatkowym prysznicem zmywasz w kałuży
spędzasz deszczem. Z małych niedomówień
duże przemilczenie.
  • 09 grudnia 2013, 23:24:06
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Pendolino

/dedykowany/

"Temu który skromniejszy od Karmelitów Bosych
a jednak silniejszy od lokomotywy."


Popełniłam setki głupstw sporo
grafomanii i parę wierszy
teraz stoję w obrotowych drzwiach
wpatrzona w drugą stronę ulicy
gdzie wszystkie okna wieżowca
noszą imiona liryków
w których zamieszkałeś

na ostatnim piętrze drapacza
anielskich podbródków
uczę się chodzić po linie
przezwyciężać lęk wysokości
i kilka przyziemnych konwenansów
żeby choć raz przetrzeć
zawstydzone od westchnień szyby
pociągu
z pętlą w chmurach.
  • 09 grudnia 2013, 22:54:33
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

mały madagaskar

/dedykowany/

najwięcej przestrzeni bierze się z jej braku
składana na cztery drży delikatnie
w kostkach
na miejscu przewężenia talii

najwięcej nieważkości bierze się z jej dopinania
kiedy ramiona niespokojne od rozkoszy
kołysanej namiętnie gdzieś między
konarami jednego drzewa

jeszcze możesz zaśpiewać ale nucisz tylko
bo przecież sowa zahuczy a kur i tak dopieje
wszystko
przez przewężenie talii

skryte najtrudniej dotlenić najłatwiej przeoczyć
oddech i drogę w smukłych krokach
najwidoczniejsza w tych niedokonanych

pod moim sari długi dzień dzieje się noc
aż po ranek słonko
na przewężeniu talii dopijaj mnie
spragnionymi wargami


  • 09 grudnia 2013, 22:51:23
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Golden life - kruchość

/dedykowany/

Jeszcze czujesz zapach perfum
unoszący się w pokoju. Wolny i taki niczyj
jak puste miejsce obok ciebie; osierocony
kubek ze znamieniem pąsowych ust - ślad
opon na parkingu też luźniej. Złowieszcze

wrony oznaczają teren. Jej miejsce
niedługo zasiedli jakiś aspirant. Nieświadomy
że nie jest w stanie zastąpić a jedynie wypełni
statystyczną pustkę po uśmiechu i uścisku dłoni.

Przeznaczenie niczym wysłużony cieć
bezdusznie zdziera kolejną klepsydrę a ty
łapiesz się na nuceniu: "życie choć piękne
tak kruche jest". Przysłaniając żaluzje

domykasz zubożały świat
za to że nawet na chwilę nie uznał za stosowne
przysiąść z tobą na tamtej ławce żeby
zwolnić ...
  • 09 grudnia 2013, 22:47:10
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

trzy kolory

/dedykowany/

rozproszenie


wiem że stoimy na innych peronach. nie piszę
żeby nie zaburzać ustalonego rozkładu. nie potrafię
się przełamać ciemnym chlebem. kromką
czerstwego dotyku bo dotykać też trzeba umieć.

wtedy na dworcu to nie była ucieczka ale oddalenie
cięciwy od łuku. nie dbam już i nie zadbam o kierunek
toru: są takie drogi w sieci azymuty są też mielizny
jak odpowiedzi których nie usłyszysz. dlatego nie pytaj
o cel podróży. bez biletu nie rezerwuj miejscówki
do jutra.


układ okresowy; czasem lepiej znienawidzić zielone



nigdy nie miałam ręki do prozy
liczb atomowych i kwiatów. wczoraj przesadziłam
paprotkę. kłącze poprzerastało jak akapity wspomnieniami po babci.
ona wiedziała czytając z dłoni a w laurkach kwitło przeznaczenie
całe w ortach. pewnie stąd słodyczka; mało wymagająca korzenna
w sentymenty. pasuje tylko dlatego że w ogóle nie pasuje do awangardy
inoxu i szkła.

tak jak on do rustykalnego bicia kurantów. w moich notatnikach
biało i nie wiem jak ale wpasowałam się w inną chemię w symbole
"totus tuus ego sum et omnia mea"
- nieopisany niedopisany
porządek w pozornym nieporządku pierwiastków. nieprzystający
logice czarno-białych tablic mendelejewa. teraz pozostało tylko popatrzeć
w ziemię.


jarzębina


"wierzę że Bóg podobny jest do gołębicy
że człowiek może zmienić (…)"
A.B.


w walizce szron na kolorowej bieliźnie popiół
z bioder wypalonej kobiety. po wiwisekcji kosza
bezdomny gienek przyjmie kanapki i dajmy mu
na piwo. dla ciebie jagodowa herbata: smakuje najlepiej
pachnie owocowym atramentem. wersami
które zamknęłam w notatniku: już nie jest tak biało
tak wiesz. drogi

w postanowieniach zaspy w nadziei a drogowcy w katatonii. skowronek
filip wyśpiewał szczęśliwą podróż do konopi. tylko niesamowita wiara
zakwita przy pogodzie w kratkę. czerwone grona odporne na mróz
wypełniają wersy. patrzymy ponad w jedno niebo słowo jedno niczym
drzewo wybrane.
  • 09 grudnia 2013, 22:42:21
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

dłoń

/dedykowany/

zauroczył zaślepił zaliczył zaklasyfikował i zapakował
- w zmrożony czteropak: takie małe piwko
przyciął wierszem komara zaciął na brzegu strofy tylko na chwilę; zawył a nawet
wypierdział przez papierek świadka przez bibułkę światka z myślą o jabolu. żebym za
kwitła

w kalejdoskopie neonów pod budą pod parapetem pod
jego oknem karmił pszczelimi słowami. uczulał cały w pyłkach. taka karma
(dla suk) pieścić się w miodzie płodzić w mrozie. być w siódmych wersach - od już
w pozycji na braciszka

nie dam buzi nie dam po buzi (dostaję bo nie daję) a podobno jesteśmy
tacy nierozpoznawalnie rozpoznawalni po uśmiechu
po bieli w takie niebieskie i niebieskie nieczucie nie mojej czerwieni

bez gniewu bez nienawiści bez butów a jednak wypaczam wybaczam nie zbaczam. nic
nie ma i nie ma "genre" – nie było - a mściwy staruszek odpala cygaro z drugiej strony tęczy.
I tylko mała kropla i tylko mała zajadka i tylko w kąciku
ust odbrązowienie przedeklinowane przez tanie gabinety jednej prawdy. pęka

warga na myśl że mogłam że chciałam że potrafiłabym pisać z poetą jarzębiną
słów zielonym wersem białą metaforą (tylko wiersze). na gorczycy
nie utyję nie urodzę nie uwiję zemsty kiedy uwiłam żmiję na własnej bohemie –

mea culpa jego kariera mea culpa jego poezja mea culpa jego złotych pięć minut. uczy
że tak że trzeba że trzeba wierzyć że trzeba wierszyć w imię i z imienia nazywanymi
ludźmi
zmięta zapięta zamknięta zaszufladkowana w kalekie pióro uwalniam i dużo palę
wiersze. kółka pachną zdumieniem; o nieświętym - o miszczu życia i śniętej magdalenie
- taki tytoń.

  • 09 grudnia 2013, 22:37:58
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (VIII ost.) do zobaczenia pod lepszą gwiazdą

Dzisiaj jest ów dzień ostatni
list do pierwszego z moich serc. W obłędzie
umiera zbłąkana nadzieja

na pożegnalny dotyk alabastrowych dłoni
zanurzenie aż po utratę wątłego tchu
w orzechowych źrenicach i sczytanie
z ust ukwieconych wersami tego
czego nigdy nie miały odwagi wyszeptać
wytrawne wargi. Z obawy

że nawet papier w swojej cierpliwości
mógłby nie przyjąć szaleństwa
skazanego przez cały Paryż
na wieczne potępienie.

Ale ja wiem i z tą wiedzą tajemną
opuszczam niedyskretne miasto. Nareszcie
wolna spocznę pod kamieniami
litopsów. Nie zdołają zakwitnąć
tak jak kamelie na parapecie
wytartym od oczekiwań.
  • 28 listopada 2013, 13:00:05
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (VII) - bez testamentu

Ile to już lat? Pan Dumas powtarza że zbyt krótko
żeby kuć epitafium nieśmiertelnemu uczuciu i za długo
jak na umieranie ze śmiertelnej tęsknoty. Ponagla
żebym pomyślała o ostatniej woli. To śmieszne
proponować taki akt kobiecie absolutnie bezwolnej.

Odwiedzam uzdrowiska smakuję u źródeł zanurzam się
w cudownych wodach. Niewiele mi trzeba ot
rozsmakować niepamięć i tym samym odzyskać
głębszy oddech chociaż spowiednik zawyrokował
że dla takiej zarazy tylko skaranie boskie. Już na wieczność

pozostaniesz wirusem i przyjdzie się poddać
wietrznej przypadłości ale z pokorą przyjmę wyrok. Kończy się
atrament a panu Aleksandrowi
cierpliwość.
  • 28 listopada 2013, 12:56:59
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się