Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

z listów do Armanda (VI) - spartańskie menu przeklęte koleje

ta dieta mnie wykańcza Armandzie
dokarmiana czerstwymi wersami popijam dżin
z tonikiem ale nic nie jest w stanie zastąpić
wytrawnych ust. pamiętasz

jak ci podarowałam bezpowrotny bilet
w stronę słońca? niczym gromem cisnąłeś
najromantyczniejszym ze spojrzeń
bo proponowałam podróż ku samospaleniu.

dzisiaj oddałabym ulubiony trunek dżina z lampy
bajkowe fantazje połowę doczesnej jawy i cały paryż
żebyś tylko nie dokupił miejscówki. mogę być
wykolejonym cieniem dworcową zjawą

będę się snuć wymarłymi parkami błądzić
po cmentarzach i doglądać kurhanu
gdzie spoczywają poronione pragnienia porzucone
oczekiwania. zgadzam się na pokutowanie w samotni
żebyś tylko oddychał tym samym powietrzem
poruszał się po jednym horyzoncie i nie spalał

w niedokończonych wierszach
odwiedzając naszą zajezdnię nie przeklinaj
tego pociągu.


  • 28 listopada 2013, 12:54:58
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (V) - ten bukiet więdnie w dłoniach

Nie odnajduję cię w żadnym z żurnali i nie znajduję
powodu dla tak nagłego zmilczenia. Zaczytana
w dawnych publikacjach tonę od domysłów. Wierna Nanine
namaszcza olejkami zbolałe skronie a serce okłada
niebulwarowymi mądrościami: "psze pani jak kocha to wróci
jak świnia to rzuci."

Życie bywa teatrem dlatego ubieram uśmiech przysłaniam
maską chrome spojrzenie i bywam
na każdej premierze żeby spod stóp rozbieganego Paryża
podnosić perły ocalić pochopnie rozsypane
w nieukończonych poematach.
  • 28 listopada 2013, 12:51:21
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (IV) - spotkajmy się w Alpach

"Gdyby mężczyźni wiedzieli, co można uzyskać za jedną łzę
byliby bardzo kochani a my rujnowałybyśmy ich o wiele mniej".
/Dama Kameliowa/



Nie domagam ale to ty jesteś blady i spięty. Nie pozwalasz sobie
na spontaniczny gest ludzki szloch. U mnie rzęsisty deszcz
i gdyby nie opady już dawno rzuciłabym się w objęcia Sekwany.

Pan Dumas postanowił inaczej dlatego dusi mnie
przewlekłymi suchotami. Ciebie nie oszuka przecież wiesz
że niedługo przyjdzie mi odejść z niemodnej tęsknoty.

Tak nienawidzę tego miasta. W swojej nieobecności jesteś
w każdej uliczce mijam cię w ciemnych zaułkach wyczuwam
wśród teatralnego tłumu między rozbieganymi spojrzeniami
spod czarnych meloników.

Wyrastasz z ziemi do której jest mi coraz bliżej. Ta nekropolia najdroższy
między zwalistymi zabytkami pochowała niejednego
artystę a pod posadzkami strzelistych dzwonnic grzebała zbyt wielu
spóźnionych kochanków.
  • 28 listopada 2013, 12:48:24
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (III) - zwierzenia o zwierzaku

miejski klimat nie służy rozłące. rozprasza
każdy głośniejszy klakson prowokuje
do dręczenia szyb molestowania
sękatego parapetu. zatrzaskuję w sobie
ciężkie okiennice. zamykam się na dźwięki
różne od twojego głosu. teraz już wiesz

jak się dostaje kota. nazwę go na cześć jakiejś gwiazdy
w końcu spadł mi z nieba w deszczu
sierpniowych meteorytów. tak jak ty wymarzony
w burzowy wieczór. pewnie stąd między nami
ten paraliżujący magnetyzm.
  • 28 listopada 2013, 12:46:26
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (II) - stukające okiennice

najczulej wspominam ogrody. daleko im
do wersalu może dlatego tak bliskie
pejzażom z dzieciństwa. pamiętam jak wmawiałeś
że mamy wciąż po kilka lat. jesteśmy jeszcze wolni
od zarzewia uczuć które dziś tylko spopielają
w nas tamte dzieci.

dziewczęcym dłoniom odbierałeś zapałki
żebym nie paliła mostów
a przecież po drugiej stronie wykolejony
paryż sunął skorodowanymi torami
ku pętli wartej ognia. "to nic" mówiłeś
"mamy siebie" i chciałeś być

pisarzem. zostałeś medykiem
żeby leczyć moje "zatrute oczy".
  • 28 listopada 2013, 10:53:26
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z listów do Armanda (I) - czerwona mila

Wiesz byłam mała a oni ścinali moje drzewo. Leżałam pod
ten szum i zgiełk - najważniejsza
tak się czułam. Dziś nakręca mnie Alcatraz
i wszelkie formy zniewolenia. Z pamięci:

szkoła drani i sadystów wiwisekcja ofiar
nauczyły odruchowo ściągać korę z twarzy
jednym szarpnięciem. Później my
ten szum i zgiełk - najważniejszy
wiesz jak cię czułam?

Wybacz kochanie zanim pęknie osierdzie unicestwi żyły
i będzie pretekst do epitafium powód dla kamelii
minie chwila nasza chwila nic nie zmieni
poza jednym. W tym szumie i zgiełku - najważniejsza. Tak
się poczuję.
  • 28 listopada 2013, 10:50:14
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria XI - (postscriptum) lolita już nie tańczy

"Dajcie czasowi czas" powtarzał poeta. Mam dosyć
czasu poetów i scen rodem z wodewilu. Wydumałam cię
ubrałam w uniform pocztyliona nie z tej epoki. Może dlatego
nie przyswajasz subtelniejszych kwestii. Od wczoraj

Tośka dopytuje czym jest to zajebane uczucie. Nie potrafię wyjaśnić
dlaczego widać w nim jedynie karykaturę
fordanserki w koślawych butach przykrótkiej kiecce
z serduszkiem na pośladku. Czasami daje
się ponieść żeby mieć pretekst do natrząsania
kiedy sobie nie radzimy z rytmem. Seplenisz

i to nie kwestia gumy w ustach tylko ja
przeżuta całkiem pomylona w krokach. Zabrakło muzyki
później skrzynek na listy a przecież i tak
skończyła mi się papeteria. Na marginesie nie umiem

uczyć się od ciebie wymuszonego taktu martwego
języka żeby nie przywierać niczym
orbit do wydętych warg już nierozpoznawalnego
nawet z profilu.
  • 28 listopada 2013, 10:37:42
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria X (ost.) sekretarzyk

nie wiem którą wybrać. związać czy tylko przewiązać
wstążką. nie doradzisz przecież postanowiłeś umrzeć
chociaż wcześniej zabijałam cię na wiele sposobów.
pamiętam słowa bezdomnego: nie śmierć boli ale strach
przed życiem.

jestem przerażona; zamiast wilgotnej gąbki
wciąż używam koniuszka języka. nazwij mnie
fetyszystką ale sobie nie radzę

z twoim wietrznym piórem. zbyt czule pocieram
a ono rozlewa się we wspomnieniach. wabi wiatr
w lotkę próbując odlecieć. trzymam się kurczowo
kleksów pod którymi ukryłam ostatni pocałunek.
  • 28 listopada 2013, 10:34:52
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria IX - akwarela trzecia

płótno w kontrastowych plamach. tyle mi zostało
do podmalowania. szczerbate niebo skąd wypadłeś
przez rdzawą dziurę. mam w sobie bliźniaczo podobną
po tym jak straciłam serce. nie wkładaj serdecznego
żeby się upewnić że to nie deszczówka tylko krew.

droga obiega skwer dla pomyleńców. domalowałam
roztargnioną wariatkę. tylko jej mogę powierzyć
drobiny purpury. zasiniony zachód nie wróży
pogodnej nocy. na tym obrazie zgotowani aniołowie
namiętnie odcedzają i nawet Bogu wymownie opada
pędzel.
  • 28 listopada 2013, 10:32:56
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria VIII - zaopatrzyłam się w wygodne obuwie

dzielnica starego miasta. tu wszedłeś mi w krew
i teraz poprawiasz krążenie. przez tunel aorty
maleńką płytką światła jesteś więc dokarmiam
się tobą jak gołąb oswajany równie małymi
okruchami.

otwieram w sobie ciężkie bramy. czerwone mury
z wydrapanymi inicjałami niesfornie dorastających
gówniarzy. po literach rozpoznaję charakter. uśmiech
cofa piasek w klepsydrze. przesypuje krok po kroku
jak w podchodach po tylko nam znanych uliczkach.

nie tęsknię. nauczyłam się na wstecznym bez zawracania
świadoma jednokierunkowej. stado znajomych synogarlic
znaczy rondo. kręcę i ja - w naszym niebie. przetaczam
do znudzenia kompaktowy krążek; uznaj za uronienie
kilku kropel na papier

przy kolejnej transfuzji.
  • 28 listopada 2013, 10:31:49
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria VII - akwarela druga

maluję żeby nie pisać jak sobie doskonale nie radzę
z dziurkami z których się składam
na blejtram dla niego. płonny zasiew jednak zachodzę

do głowy czy nie byłoby płodniej gdybym się odrodziła
w tobie. wiatr językiem migowym dogaduje łany. zboże
wzdycha miarowo pod każdym cieplejszym dotykiem pędzla
a ja nie potrafię dojść

do porozumienia z mową własnego ciała. bronię
jak kryzysowego spichlerza a przecież
masz takie delikatne dłonie; do wewnątrz gojeniem jesteś
poronionych nadziei w głodne trymestry. przekwitną
zanim dojrzeję do zarzucenia ramion. ciąży patologia
plami w ramach stygnie kolejne płótno. porozpinany
między pastelami cierpliwie dosychasz.
  • 28 listopada 2013, 10:30:32
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria VI - planetarny albo dwa kosmosy

długo milczałam bo tylko mi milczeć
po tobie. przez ten dług chyba
tak trudno wrócić do własnych słów. godnie
oddać rumiane ciepło po wciętych rózgach
żeby jakoś wertykalnie.

w pozycji horyzontalnej utrwaliłam każdy gest
i wszystkie jasno-ciemne godziny
nad moim urwiskiem. byłeś
najbliżej.

powinnam podziękować za nowe życie
chociaż już nie gramy. nikt nie uwierzy ale
u mnie wiarę masz całkiem gratis. tak też
kończę żeby nie popadać w banalny ton

przecież wiersze o uczuciach
bywają nazbyt melodramatyczne.
  • 28 listopada 2013, 10:29:16
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria V - w mojej wiośnie nie zakwitły bzy nawet bazie

spisuję żeby nie krzyczeć
bo wtedy mijamy się w porach. zasypiam
kiedy przeciągasz rozbudzony grzbiet
nie na moim progu. pytasz mnie co jest

tutaj

alergiczny puch jasiek szerokie prześcieradła
na miarę tyłków rezydentów. twierdza
w zamkach od okien aż po drzwi. te z piasku
dawno zabrał odpływ. pamiętasz gościnny fotel
który musiałam wystawić na taras. nie bez żalu
spójrz; dnia przybywa też parasoli w drinkach
potnieje lód. brakuje tylko uścisków

najcieplejsze utkwiły w gardle
a ja przecieram witraże żeby mieć pretekst
zaglądać przez szybę i coraz chłodniej

nie pamiętać.
  • 28 listopada 2013, 10:27:57
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria IV - z połowicznych

posklejałam wysłużoną wazę
która połykała cienie czterech. stanie w kącie
zamiast ciebie i mnie.

ubywasz w oczach wciąż ten blask
spod sfinksa. tam jaśniało najbardziej. przy porannej kawie
potrafiłeś mieszać zapachy. dzisiaj smakujemy inaczej
- kiścią wytrawnego grona. dopijamy cierpkie wino
żeby jakoś cieplej wpisywać się w wychłodzony kwadrat. brakuje mi ciebie
od przedpokoju aż po taras. potykam się
o kolejne skorupy.

powszedniejemy jak chleb
chociaż się nie przejadamy.
  • 28 listopada 2013, 10:25:51
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria III - względna rzeczywistość

nie wiem z ilu wymiarów się składa
ale żaden nie należy do nas. wiesz
na podwórku wycięli drzewo. sędziwe kasztanisko
nawet nie zdążyło godnie załkać
nad korzeniami

poustawiali nowe znaki domalowałam pasy
żeby bezpieczniej trafiać w kąty. mogą być
w niepotrzebnym karmniku albo martwej dziupli
gdzie tylko zechcesz. tak bardzo

martwi śnieg zalegający doliny w twoich dłoniach
świat cały zamarza. na ustach niesforny płatek
łaskocze zmilczeniem. pewnie żeby usłyszeć klakson
i nie pomylić drogi
do siebie.
  • 28 listopada 2013, 10:24:01
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria II - ze ścieżki

wiesz
to jak powroty na podwórze babci
które z perspektywy czasu wydaje się
mniejsze.

albo drzemka w ciepło wybarwionym łubinie
gdzie nad strumieniem spódniczne cyganki
kołują przy szeptach mowokamyków.

w szopie porzucony sierp już nie pachnie
trudem pradziadka ale rdzawo skrzeczy
że wszystko śniedzieje nawet pamięć.

tylko biedronki jednakowo w niebo
a przyziemne faraonki nadal dotkliwe
w obracaniu wrażeniami. mrowienie

przez pokusę zachowania kilku bibelotów
ściera się z próchnem wietrznego karmnika
i nie wiadomo czy jeszcze wolno docieplać
żeby nie uchodzić z piętnem profanacji.

perpetuum bumerang
dlatego ostatnia fraza trzeciej strofy
nie odnajduje racji w bycie.

  • 28 listopada 2013, 10:22:33
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 1

Podoba się (1)

Komentarze (1)

  • perpetuum bumerang - do zapamiętania i przetworznia

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

błękitna papeteria I - akwarela

ostatnio się czepiam
samych głupich zajęć. zajmują mnie
spacery po tamtą chłodną wiosnę. namalowałam chatę
z kominem zimnym jak nos egoistki.

na okiennicach przysiadły niewypowiedziane pragnienia
jednak nie dojrzałam
do wpuszczenia nawet tych najmniej winnych burzy

która rozgromiła sędziwą kładkę przez strumyk
niczym czas moją czerwoną sukienkę. wiatr rozwiewa
strzępy po łące; może zakwitną makami. przynosiłeś nad ranem
jeszcze w rosie a ja przesypiałam
równie wilgotne marzenia o intymnym zapiecku.

stary weteran kot wciąż wygląda na drogę
ale zabrakło mi farb i odwagi
żeby domalować mniej krętą. kończę

dwiema kreskami; biegną równolegle i coraz dalej
chociaż jesteś
na wyciągnięcie pędzla.
  • 28 listopada 2013, 10:20:32
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się