Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

mariaż


biją dzwony sypie się ryż
a ja rozpadam. powiedz
w ilu świątyniach
składasz podobne śluby. nie liczę

welonów. bolesna matematyka
z pozycji trzeciej druhny
umożliwia bycie pierwszą
do chwytania wirujących wiązanek.

składam kwiaty na grobie
poronionych pragnień. aniołowie
dopierają poplamione wstążki.
  • 15 marca 2015, 14:59:45
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

jeszcze zanucisz hymn


twój rozmiłowany bóg
w rozterce kiedy smakujesz
tylko stary testament
zubożałeś na sobie
mdlący zapach łachmanów swąd
duszy

żałuję pustelnika bez zębów
zamiast kromki powszedniego
przeżuwa liście

twoja rozkochana kobieta
odchodzi
bo nie potrafi się łamać
nienawiścią

rozmienionemu na miedź
którego uwiodły cymbały
zapisana tułaczka
a wsteczny wiatr wyszarpie
najbliższą
sercu

przez ciało
  • 15 marca 2015, 14:57:33
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

budzę się


a okno otwiera wiersz. kiedy zsyłasz słońce
pachnę maciejką. wtedy niestraszne chmury
ani wiatr bo jeśli nawet mówię: jemu ciężej
stawiać czoła własnemu cyklonowi.

wczoraj padało - to dobra konspiracja
dla łez. słowa mają moc i są przy tobie
jak moje myśli. nawet kiedy ciskasz piorunami
powtarzam: pozwól na burzę
ona oczyszcza atmosferę uczy czekać
na tęczę.
  • 14 marca 2015, 14:03:10
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

mój kapitanie


rejs otwierał na zatopione cywilizacje
każąc chylić daszek w obliczu skarbów.
pozwolił raz jeszcze usłyszeć muzykę
na titanicku żeby podomykać usta.

pod twoim żaglem żaden sztorm
nie był w stanie złamać masztu osłabić
wiary w sens podróży.

przyszedł i taki wschód kiedy zapragnąłeś
popłynąć według własnej gwiazdy polarnej
gdzie "jutro" nie podaje sobie ręki z "wczoraj".

balast niechciany ładunek
który ściągał do nabrzeża odbierał
płótnom oddech - puszcza cumy

z nadzieją że odnajdziesz różę wiatrów
dotlenisz stery.

_____________________________________________


https://www.youtube.com/watch?v=QBUxO-vEAzU


  • 14 marca 2015, 13:57:25
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Na marginesie (ost.)


Po wstępnym szoku przyszło totalne załamanie, a potem zupełny obłęd. Czułam, że oszaleję i zaczęłam szaleć. Szlajałam się po ciemnych dzielnicach i w każdym przygodnym artyście doszukiwałam się mojego przewodnika. W poszukiwaniu tego jedynego wpadałam w pułapki. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wielu jest wokół uzurpatorów i mącicieli: amatorów taniego trunku i szybkich, tawernianych numerków. W tych ciemnych zaułkach spotykałam też takich jak ja, poszukiwaczy Zaginionej Arki, ale nie mogłam zbliżyć się do żadnego z nich, bo żaden z nich nie był moim przewodnikiem. Wyszłam z tego szamba dość obroną ręką: okaleczona, ale czysta. Jeśli patrzył na mnie mój przewodnik, mam nadzieję, że zrozumiał. Tak przechodziłam swoją żałobę po stracie: inaczej nie potrafiłam unaocznić emocji, które mną targały i nie dbam co kto o mnie teraz pomyśli. Tandetna garderoba i szemrane towarzystwo: tak nisko można się stoczyć tylko po stracie, która stawia serce w poprzek, wypala duszę i redukuje człowieczeństwo do miana przedmiotu. Mam nadzieję, że mój przewodnik wyniósł coś z tej wspólnej lekcji i już nigdy nie sięgnie po kolejne intymne puzderko, tylko po to, żeby przez własną ułomność i nieroztropność zamienić je w Puszkę Pandory.

  • 14 marca 2015, 13:38:22
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Na marginesie (cz.2)


Fascynacja - tak, byłam nim zafascynowana. Potrzebowałam bliskości, byłam też głodna przenoszenia w inną rzeczywistość. On malował dla mnie prosty świat, pełen barwnych postaci i spontanicznych zachowań. Nie wszystkie odsłony przypadały mi do gustu: niektóre zdzierały chitynę, którą tak skutecznie przez lata obrastałam. Bałam się ujawnienia tej wrażliwej, nieosłoniętej tkanki, obawiałam, że zburzy ona mój portret silnej i niezależnej kobiety i odsłoni pogubioną, prostą dziewczynę, która sympatyzuje z feministkami, ale tak naprawdę potrzebuje prastarej stabilizacji. Świata z jasnym podziałem na czerń i biel i tego jednego, jedynego przewodnika, na którym w chwilach paniki, spowodowanej wymaganiami współczesności tak po prostu oprze głowę. Wesprze się na silnym, wszechwiedzącym ramieniu i usłyszy odpowiedzi na wirujące znaki zapytania. Padną słowa otuchy, że jeszcze będzie dobrze, bo przecież nie jest sama. W moim przewodniku zaczęłam dostrzegać dobrego ojca, którego nie miałam, opiekuńczego brata, wyrozumiałego przyjaciela i gorącego kochanka. I to był mój błąd. Nie zdawałam sobie sprawy, przeoczyłam, strywializowałam nagi fakt, że mój przewodnik jest takim samym człowiekiem jak ja: ma swoją wytrzymałość i także ograniczone możliwości. To, co zrzuciłam na jego barki przerosło go i pewnego poranka obudziłam się zupełnie sama.
  • 14 marca 2015, 13:34:10
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Na marginesie (cz.1)


Nie wiem jak do tego doszło. Po prostu pewnego dnia w moim szarym i dość monotonnym życiu pojawił się chłopak. Kolorowa bluza, zawadiacko zadarty daszek, perlisty uśmiech i miękkie dłonie. Ciepłe i czułe, jednak kiedy chwytał za pędzel stawały się silne, bezkompromisowe i boleśnie celne w doszukiwaniu się w Graalu tego drugiego dna. Malował tak, jakby znał mnie od zawsze. Bałam się tej prawdy o sobie, obawiałam, że odkryje przed światem moje wszystkie zakamarki. Kilka niezobowiązujących przygód, parę nietrafionych, życiowych wyborów i to, co skrywałam najgłębiej. Dojmującą samotność wśród tłumu, wyalienowanie, górę kompleksów i ogromną potrzebę bezwarunkowej miłości. Przestraszyłam się jego przeszywającego spojrzenia. Bałam wejść w bezpośrednią interakcję, a on czytał mi w myślach, odsłaniał kolejne karty nigdzie nie publikowanych pamiętników. Byłam w szoku, przerażona, a jednocześnie zauroczona jego przenikliwością. Zaczęłam bywać na wernisażach, na których wystawiał swoje prace i w każdym z kolejnych obrazów widziałam siebie. Nagą, zagubioną dziewczynkę, która kreowała się na silną osobowość, a tak naprawdę była wiecznym dzieckiem. Kobietą - marionetką, która całe dotychczasowe życie tylko grała, żeby ukryć przed światem swoje pogubienie. Jestem w stałym związku, mam dość poukładany świat i drażniło mnie, że on i tylko on wie, że nie jestem do końca spełniona, że nie jestem tak naprawdę szczęśliwa. Zbliżyłam się do niego i to był wielki wybuch: eksplozja emocji, melanż zaprzeszłych, bolesnych wspomnień, ale jednocześnie jakieś oczyszczenie. Stałam przed nim, jak mnie Pan Bóg stworzył i wtedy zapragnęłam jednego: żeby nie przestawał, żeby był ze mną już zawsze, gdzieś w tle, gdzieś na marginesie, ale tak naprawdę w centrum mojego popękanego serca.
  • 14 marca 2015, 13:29:55
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

w zawieszeniu


zadzwoniły kluczyki w moich dłoniach
bilet w obce niebo. oglądam się
chociaż nie tarasujesz drzwi i okna
niedomknięte. jedną nogą
w nieznane jutro a wciąż wycofana
do wczoraj

stoję.
  • 13 marca 2015, 11:45:01
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

w cieniu unikatów


dokupiłam kaktusa. po twoim wyjeździe
założyłam hodowlę. lubią mój głos
chociaż stawiają barierę palcom. są takie delikatne
pewnie dlatego obrastają w nieufność. szanuję dystans
i słucham pomruków ziemi kiedy przychodzi chwila
dla kilku życiodajnych kropel.

przy parapecie przechodzę szkołę pokory
nabieram szlifu w poszanowaniu
przestrzeni którą ze sobą dzielimy.

oczekuję kwitnienia świadoma
że to zjawisko dla cierpliwych wiesz
tęsknota jest doskonałym kowalem
samotności.
  • 13 marca 2015, 11:40:10
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

po drodze


jak długo można rozmawiać
z karteczkami na lodówce. zbieram ciebie
siebie do zeszytu. jesteśmy
całkiem w kratkę.

dlatego czytam
przydrożnym pielgrzymom.
  • 13 marca 2015, 10:45:15
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

straganik dla filantropa


zielony kamyk z podróży
na które zabrakło odwagi
zasuszony koszyczek mleczu
z czasów gorącego dmuchania
w marzenia. temblak
po pękniętej lotce i siatka ciem
wciąż poszukujących iskrzenia
obróżka po kocie psia miska
w stanie wskazującym
na dozgonne kochanie
miedziany pieniążek wybity słowami
bezdomnego "nie odchodzenie boli ale strach
przed pozostaniem". kartonik gumek
z momentów asekuracji i arsenał kotylionów
na różne okoliczne maskarady
jedno zdjęcie znad morza
kiedy jeszcze wierzyłam
w przypływy

zrozumiem jeśli ominiesz.
  • 13 marca 2015, 10:42:44
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

cena marki


nie znoszę jej nie cierpię faktu
że cię ma. rozporządza rozrusznikiem
który powinien należeć do mnie.

pomykasz mercem twoja ona audi
a ja za wami tico. stać mnie na rovera
ale są bezawaryjne i nie mogłabym liczyć
że mnie popchniesz.
  • 13 marca 2015, 10:26:38
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

wielu nie doleciało


"miłość jest jak Księżyc
nie każdemu dane
przyłożyć stopę*"


proszę odpręż się usiądź
na naszej sofie. pooglądamy

kronikę z lotu Hermaszewskiego
nawiążemy telepatyczny kontakt

z Łajką. pewnie też nie potrafiła
sobie darować. pomóż

cieszyć się galaktykami
które nie rozpamiętują błądzenia

po orbitach z prędkością światła
doładujemy nadwyrężone akumulatory

żeby nie gasło



___________
*cyt. własny
  • 08 marca 2015, 08:03:20
  • Podoba się: 2
  • Komentarze: 0

Podoba się (2)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

martini albo anatomia bezmiłości


swoje opinie opieram o blat
baru za którym rubaszny chłystek
wymachuje szejkerem

przemieszał umysł wstrząsnął
opowieściami o tobie

przełykając
poczułem wytrawny dżin
łaskoczący chętne podniebienie
chłód kostek rozmrażanego
pożądania aromat obcych
na skórze

po takim trunku oliwko
potrafię tylko bawić się tobą kręcić
piruety uprawiać breakdance
na szybie
  • 08 marca 2015, 08:00:14
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

ameryka


na kartonowym pudle
po monitorze śnię i przychodzi
"never ending story"

elektroniczna mysz rozporządza
marzeniami wygryza dziury
w zdrowym rozsądku żeby zwodzić
chromym pragnieniem drogi
do wspólnego "być"

układam głowę na plecaku
i wybieram się w kolejną podróż

niewygodny zbitek sztucznych włókien
uświadamia że jesteś

bezcielesnym kliknięciem
zaoceaniczną klawiaturą
  • 08 marca 2015, 07:56:45
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

errata


chciałabym popełniać się wierszem
jak nie jest mi pisane prozą
zajadać soczyste owoce
z drzew zakazanych przez niejedno
nabrzmiałe skojarzenie

albo tylko zakotwiczyć tratwę
o wiecznie zielone nabrzeże
gdzie jezioro ma twój zapach
i mój smak

przytulać między wersami
kiedy podtrzymujesz ognisko
żebym wysuszyła włosy pobudziła krążenie
monologiem z męskich wypadów
do puszczy

wyjadać jagody z ust popijając sokiem
z jeżyn o które kaleczyłeś palce
a jednak chcesz dzielić je ze mną

mogłabym dopuścić się w tobie
wszystkich językowych błędów
  • 07 marca 2015, 18:11:58
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

smak


poznałam głęboki język drzew
sięgając soczystego korzenia
dotknij mnie
a wyszumię sekrety dziupli

pod rosłym dębem
drży samosiejka jęcząc
o pospieszne zdzieranie kory

zawstydzone wiewiórki stroszą kity
kiedy zsuwasz się lepko po osice
przemoczonej do ostatniego soku
coraz niżej i niżej
do zagłębienia
wymoszczonego świeżym miodem

pazerny niedźwiedziu
wsuwający palce w zakamarki pnia
powoli zlizujesz słodycz ze środkowego
żeby zanurzyć kolejne

mlaśnięcie zapowietrzonej szczelinki
i jeszcze jedno

oblizywanie warg
wyjadanie z kącików
  • 07 marca 2015, 18:05:18
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 1

Podoba się (0)

Komentarze (1)

  • /wersja powarsztatowa/


    poznałam głęboki język drzew
    sięgając soczystego korzenia
    dotknij mnie

    pod rosłym dębem
    drży samosiejka jęcząc
    o pospieszne zdzieranie kory

    zawstydzone wiewiórki stroszą kity
    kiedy zsuwasz się lepko po osice
    przemoczonej do ostatniego soku
    coraz niżej i niżej
    do zagłębienia
    wymoszczonego świeżym miodem

    pazerny niedźwiedziu
    wsuwający palce w zakamarki pnia
    powoli zlizujesz słodycz ze środkowego
    żeby zanurzyć kolejne

    mlaśnięcie zapowietrzonej szczelinki
    i jeszcze jedno

    oblizywanie warg
    wyjadanie z kącików

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

psyt


a pomiędzy szepty
jak nić babiego. wystarczy

jedno drgnienie ust więc bądź
ciszej kiedy jestem: w pełnej zimie

nie oczekuję upałów. ściel mi
umiarkowany październik. spod języka

obrodzę jeżyną. zdążysz z wargami
żeby pozbawić kolców.

  • 07 marca 2015, 17:54:32
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

... [Niosę ci w darze moje szaleństwo]


Niedokołysane noce podkrążone poranki
zmącone dni znad kryształowego Graala
krew należącą do tępej stali i parę
w negatywie.
  • 05 marca 2015, 19:01:42
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Berdyczów, Anno Domini 2014*


Wysokie ogrodzenie, skrzypiąca furtka i zardzewiała skrzynka pocztowa. Taki widok zza winkla na budynek, w którym od wielu miesięcy nikt nie zapala świateł. Komin zapomniał smaku dymu, a czysta wycieraczka nie daje pretekstu do wykazania się porzuconej trzepaczce.

Ukryta za żywopłotem, wpatruję się w niebieskie okiennice, ciężkie, kwieciste story napawają posmakiem skończonej samotności. Co kryją te zimne mury? Jakiej tajemnicy strzegą ciężkie, dębowe wrota? Czy ktoś słyszał ten hałas? Komu na sękatym progu roztrzaskało się serce*? I czy był ktoś, żeby pozbierać stłuczkę? Zebrać okruchy spod stołu? Jeśli jest możliwa śmierć przez zapomnienie, to doskonale rozgościła się w domu, opuszczonym nawet przez gryzonie...
  • 05 marca 2015, 15:13:50
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 2

Podoba się (1)

Komentarze (2)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się