Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

Z monologów przy Nanine /tryptyk/ (III)


(III) – Spod monolitu

Przychodzisz wiedziona sercem chociaż odeszłam
w niekochaniu Twoja obecność orzeźwia kwiecie wygładza
szorstkie epitafium Kiedy płaczesz litopsy zakwitają
ciężarem człowieczego milczenia Opowiedz wioskę Nanine
ogrody i tamto wzgórze Zrzuć ze mnie fałszywe kamienie
w których zaklęte pamiętanie o przerdzewiałej magistrali
rozhukanego Paryża
  • 03 marca 2015, 09:16:27
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Z monologów przy Nanine /tryptyk/ (II)


(II) - Wianki

Zerwij ze mnie kwiaty i podaruj
dziewczętom niech wyplatają
dla pierwszego o brzasku Mnie
niedany przecież

puszczałam się niewierną rzeką chociaż
oddałam temu jedynemu Tak jak on zerwij
zedrzyj wreszcie aż po skończoną niepamięć
  • 03 marca 2015, 09:14:49
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 2

Podoba się (1)

Komentarze (2)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Z monologów przy Nanine /tryptyk/ (I)


- (I) Wyprostuj się

Zaniechaj modlitw do kamieni nie klękaj
przed kwiatami Proszę nie daj się
zwieść kameliom Żarłoczne korzenie
bezskutecznie sięgają chromego ciała
przez które stoję duszą obok Przy nikim

bo kimże jesteś albo kim byłam i skąd
miałaby się brać boża łaskawość
kiedy nawet najdroższy nie wysłuchał

za życia puchu miernego miałkiego prochu
po nim a jednak świadomość żywa Właśnie tak
doświadczamy: ty namiastki ja nieskończoności

piekła Straciłaś posadę wtedy utraciłam
Armanda a jednak posiadamy tak wiele
wspólnego w niczym I niczego i nikogo
do odzyskania

  • 03 marca 2015, 09:12:58
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Drzwiczki


Kukałeś zaklinając pomyślność
w klatce ciepło ale
bezwietrznie Niegłodno jednak
przyziemnie Quasi Eden
brukowany różnicami na miarę
Wielkiego Kanionu

I popatrzyłam a lustro strzeliło
focha Zebrałam niemal sto
odłamków po uderzeniu
spóźnionej wiosny I uchyliłam
  • 24 lutego 2015, 18:49:41
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 1

Podoba się (0)

Komentarze (1)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
  • 05 lutego 2015, 22:55:45
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***


Zimno, cicho, ciemno. Dotykam delikatnie wilgotnego futra, czuję niedomykające się rany i przyspieszony oddech na dłoni. Nie wiem, jak długo będzie biło jego serduszko, a ja już nic nie mogę zrobić. Zostanę przy nim, niech wie, że jest najcudowniejszym kotem świata. Niech nie odchodzi sam w tej przerażającej piwnicy. Niech wie, że jest kochany miłością bezwarunkową. Zostaliśmy w tym lochu sami, kocie, tylko ty i ja, a to już prawie drużyna :) Nic nie widzę, dlatego pozostaje mi już tylko patrzeć w siebie, ale to w niczym nie pomaga. Dusza projektuje makabryczne obrazy cierpienia ufnego stworzenia. Dokarmiali, głaskali, oswajali, wpuszczali na pokoje, tylko po to, żeby pewnego dnia przywiązać do kity pochodnię i napawać się, śmiać z agonalnych piruetów. Gdybyś wierzył w Boga, kocie, mógłbyś poprosić o wybawienie, ale nie martw się, ja w Niego wierzę. Może przyjdzie Ci pożegnać się z doczesnością, której samą miłością i ufnością nie udało ci się odmienić na lepsze, ale pozostanie pamięć i nadzieja, a ta umiera ostatnia. Masz małe kociaki, a kociaki będą miały kocięta. Ostatni będą pierwszymi, bo tak powiedział Pan. Przyjdzie ich czas, może jeszcze nie teraz, ale przyjdzie. Boże mój, Mistrzu, Jezu Wszechmogący, Ty który obdarowałeś nas Nowym Przymierzem, Ty który nauczałeś, że Miłość jest najważniejsza, wysłuchaj, proszę: ocal tego poparzonego kotka, ocal go, dla mnie, ocal go dla całej dzielnicy, ocal go, pokaż swoją moc, objaw siłę bożej woli, a jeszcze wielu w Ciebie uwierzy...
  • 04 lutego 2015, 09:19:04
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Aśćko z Trumla


Nie wiem co jest, ale nie mogę komentować, ani u Ciebie, ani pod innymi, w tym pod swoimi tekstami. Loguje mnie, nie używam słów niedozwolonych, jednak posty nie wchodzą, a obiecałam Ci koment do Twojego wiersza "genderka (...)" Może zajrzysz na moją stronę, to zgodnie z obietnicą zostawiam. Twój wiersz:
http://truml.com/profiles/88927/poetry/197570

I ode mnie, tak z biegu :)

kiedy widzę w tekście tylko wyraźne akcenty na kur... bur el.. krocze i cipozę, odwołania do folwarku zwierzęcego, plus baaardzo sugestywny cytat - śmiem twierdzić, że narrator/ka nie ma zielonego pojęcia o Gender, ani z definicji, ani nie zna głównych założeń tej ideologii. dlatego dla mnie miałko, zaledwie liźnięty temat, potraktowany jałowo. natomiast język był, jest i pozostanie materią żywą i to naturalne zjawisko, że ulega metamorfozie, bo jest żywym odzwierciedleniem swojej epoki, więc nie rozumiem tego całego larum, hmm.. pozdrawiam Cię serdecznie.
  • 01 lutego 2015, 19:18:19
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

w usta


powiedz czy można zbudować dom
z garści słów. ogrodzić przed sąsiadem
płotem z fraz i postawić na straży psa
warczącego niedokładnym rymem.

ochronić skrawek akwenu
przed tsunami z elaboratów. zamknąć ocean
poławiaczom cudzych pereł.

muszla daje namiastkę ciszy
kiedy otulam twoje ziarno
różową emalią. tylko tyle
mam i toczę żeby nigdy
nie oddać.

przyjaźń nie przywiera do warg. ona całuje
w serce a jednak nie mogę
się powstrzymać.
  • 30 stycznia 2015, 09:13:39
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Sterylny II albo na wikinga


a rowery w stojakach bez kłódek
na niepotrzebnych bramach i żadnych płotów
kargula pawlaka ani ojca kaśki
co to wysoko grodził. możesz być spokojny

i o swój szczepek oliwny. im dalej od słońca tym bliżej
rezerwatu dlatego nie spotkasz wolnej sarny
objadającej plantację. w jula milczą bramki
nikt nie strzela

samobójów wiesz - husqvarna służy do pielęgnacji
ekosystemu i nawet tarantino potrafi
sobie odpuścić kręcenie
obrazami celem przebicia
sztuczną juchą scenarzysty autentycznej masakry
piłą elektryczną. a kiedy zapytasz

o złoty środek szwed nie skojarzy z ostatecznym strzałem
bo w żyłach barbarzyńska niepamięć
o utemperowanym sąsiedzie bezrękim złodzieju krwawym
jeźdźcu pozbawionym myśli. czysty kraj i taki neutralny
no nie?

zwłaszcza w obliczu zlizywania z palców
plam po kartkowaniu
starego testamentu.
  • 29 stycznia 2015, 15:34:02
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

O kwiatach (ost.)


Zamglony, wilgotny wieczór. Nie miałam ochoty na żadne wyprawy, ale Pani Babcia zażyczyła sobie wyprawy na rekolekcje. Poza koncertami organowymi rzadko bywałyśmy w kościele, dlatego dopadło mnie szczere zdziwienie. Tematem rekolekcji miała być miłość, więc tym bardziej zaskakiwało, że pani w swoim wieku, u schyłku wszystkiego, co można jeszcze kochać, chce w nich uczestniczyć. W świątyni była bardzo niespokojna, kręciła się, wyraźnie zniecierpliwiona i dziwnie pochrząkiwała. Nie dostrzegałam na jej twarzy żadnych emocji. Mowa ciała wskazywała na niepokój, zniecierpliwienie, żeby nie powiedzieć bunt. W pewnym momencie pociągnęła mnie władczo za rękaw i przed czasem opuściłyśmy zgromadzenie. Pchałam wózek, a ona milczała jak zaklęta. Kiedy zbliżałyśmy się do starówki, dobiegł nas śpiew, przy akompaniamencie gitary. Pani Babcia poprosiła, żeby podjechać bliżej. Słuchała, jak zahipnotyzowana. Kiedy grajek skończył wcisnęła mi w dłoń pięćdziesięciozłotowy banknot i poleciła poprosić o bis. Muzyk raz jeszcze uderzył w struny, a ja stałam obok, jak wryta, bo ballada była dość specyficzna. I wtedy dostrzegłam łzy. Płynęły po zoranej twarzy, bezradnie kapiąc na dłonie, splecione pod brodą. Grajek skończył, a ona tak trwała przez dłuższy czas. Czar nie mijał i w drodze powrotnej - tego wieczoru już nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa. Jeszcze nie wiedziałam, ale był to nasz ostatni spacer i ostatnie skrzyżowanie spojrzeń. Nigdy wcześniej nie było mi dane widzieć takich łez i pewnie już nigdy podobnych nie zobaczę. Ale mogę się z wami podzielić tą piosenką, może zrozumiecie Panią Babcię - lepiej ode mnie:

http://www.youtube.com/watch?v=J0F2_nqZzlc
  • 25 stycznia 2015, 16:59:10
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

O kwiatach (cz.2.)


Nieboszczyk - generał, o którym nie wspomina zbyt często, różnił się od niej w każdym calu. Szarmancki oficer, wyprostowany i dumny. Nieposzlakowana kariera wojskowa, ordery i uznanie środowiska. Maniery z górnej półki, podobno oświadczył się jej w mundurze galowym, u boku dwóch adiutantów, którzy nieśli naręcze białych kalii. Takie kalie dostawała przez lata, w każdą niedzielę. Kiedyś wspomniała, że przez sześćdziesiąt lat pożycia nigdy się nie przemówili, że o słowach niestosownych nawet nie ma co wspominać. Wyznała też, że poza dniem oświadczyn, już nigdy więcej nie usłyszała z ust małżonka słowa "kocham". Jego powściągliwość w okazywaniu wszelkich uczuć była warta największego orderu, orderu bezuśmiechu - dodawała ciszej... Okazało się, że generał życzył sobie podobnej powściągliwości również ze strony żony. Pani Babcia z nieskrywaną przekorą powtarzała: po śmierci mojego Miecia naprawdę rozkwitłam.

  • 25 stycznia 2015, 16:57:14
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

O kwiatach (cz.1.)


Praca w dziennym ośrodku pomocy społecznej była naprawdę absorbująca. Kiedyś miałam kilku podopiecznych, ale teraz już tylko jedną, osamotnioną duszę. Co wcale nie dawało jakiegoś odczuwalnego wytchnienia, wręcz przeciwnie. Los skrzyżował mnie bowiem z sędziwą wdową po generale. Pomimo osiemdziesięciu sześciu lat, Pani Babcia (tak ją nazywałam) była niesłychanie żywiołową kobietą. Osobowością, która wymagała szerszego wachlarza zabiegów. Czytanie literatury, wspólna deklamacja wierszy Poświatowskiej, koncerty filharmonii, na które nie szczędziła ani pieniążków z emerytury, ani moich słoniowych uszu. Znała doskonale kulturalną rozkładówkę naszego miasta, więc pchałam inwalidzki wózek od odczytu, do wystawy, od festynu do kameralnych występów amatorskiej trupy teatralnej. Uśmiechnięta Pani Babcia miała później niespożyte pokłady energii. Jej szare oczy iskrzyły, buzia nabiera pąsów, a drżące ręce potrafiły gestykulować szybciej, niż biegły moje myśli. Czasem nie nadążałam za jej sposobem wyrażania podziwu, za ekspresją emanującą z każdego gestu, ruchu dłoni, mimiki twarzy. Zawsze pogodna i otwarta na nowe wyzwania. W zasadzie nie dopadał jej smutek, nie okazywała przygnębienia, nie roniła łez nad swoim starczym i niedołężnym losem. Nie rozczulała się nad tym, że poza mną nikogo już nie miała.
  • 25 stycznia 2015, 16:54:46
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

samoprzylepnie


wysypiałam twój t-shirt. był ze mną
za dnia karmiliśmy łabędzie. kochają tak
że kiedy drugie pochłania styks popełniają
samotność. w sklepie

z bielizną łaskotał kark a podskubywanie
przypominało niesforne palce właściciela. przytulał się
do piersi kiedy puszka ulicznego grajka zadźwięczała
rozmienianym sumieniem. zaczęło smagać. biegliśmy

pod nabrzmiałymi chmurami
a on ujawniał przechodniom krągłości
których nawet ty nie jesteś w stanie ukryć
w dłoniach. po kąpieli

wybierał balsam i padło żądanie
obecności na poduszce. szwy drażniły zaułki
którymi pozwalasz sobie przejazdem
pobłądzić. parowanie zapachniało

brzoskwinią a rozcieranie aż po
gęsią skórkę śnieniem o mocowaniu
na krawędzi zmysłów. podtrzymywałeś
przybijając do śliskiej ściany. sięgam otarć
które nie pozwalają na słowo
więcej.
  • 25 stycznia 2015, 11:21:43
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

siii ekierka


w dłoniach
i geometryczne ruchy rozgorączkowanej stali
żebyśmy już nie stali pod swoimi obrazami
niestali w wierze że przemówią

niech nic nie wystaje z ram więc
w ramach porządków po
żądni porządnego uporządkowania
rząd po rządku wycinamy
się z siebie
  • 19 stycznia 2015, 21:12:50
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wieś tematyczna


- Armandowi -



Glajtem ponad młynami Kładem przez skansen
gdzie Frasobliwy krzyżuje drogi rozpamiętując rozjazdy
żeby w opłotkach wysłuchiwać skarg wypatrzonych
za tobą oczu Zabrakło łez

nad mijającym dlatego nie zamrugam
Do Siego z którym znowu przyszło się witać w zajeździe
Pod Zziębniętym Kominem

bezpański zapiecek i sękata ława w puste misy
nie zwiastują ocieplenia przy nieporuszonej
pierzynie Gaśnie łuna nad jeziorem
ostatni kłusownik dusi palenisko Tak jak ty
wszelki ślad po zapomnianych
sidłach Znowu jestem żeby pozostać
niepodebraną zwierzyną
  • 31 grudnia 2014, 20:51:35
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

palenie gumy


pojechałam po bandzie. za ostro jak na martwą
arterię zbyt otępiała na żywą ucieczkę. zawiodły hamulce
między ołowianą stopą gorącym lewarkiem chłodnym
palcem na ustach. pękałam bezgłośnie miażdżona obrazami
ze wstecznego lusterka: klimatyzowane wnętrze grudzień w środku
lata i czerwień niebieskiego gabinetu na tyłach. czarny tatuaż
falujący na brzuchu tamtej kobiety. odjeżdżałeś w niej
w śmiertelnie euforycznej pozie.
  • 24 sierpnia 2014, 19:02:00
  • Podoba się: 2
  • Komentarze: 0

Podoba się (2)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

trans przez atlantyk


usiądź - proszę przez uprzejmość. wiem że nie upadniesz
z wrażenia. najgorsze mamy za sobą a przed nami
growler oszronione gniazdo uprzedzi kapitana
żeby nie musiał schodzić
ze mnie. ostatni odczuje brak

ciebie i chęci do zmiany kursu. bywają takie jednostki
którym nie po drodze z odkrywcami
dzikich kiedy nie są dziewicze. jednak zdążyłeś
się położyć. wiem jak ciężko wysiedzieć
w jednej. usiądź proszę - bez unoszenia też można
zmienić pozycję.
  • 24 sierpnia 2014, 18:59:50
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

przystań


wołają góry których razem nie zdobędziemy
więc po co tak krzyczą

przed ścianą puszczy rzucam grzebień
niech zgęstnieje i tak brak w niej ścieżek
do leśniczówki gdzie gajowy potrafił zmieniać
zły poranek w dobrą noc

wiesz; jaskinie deflorowane solo nie kryją dziewiczych tajemnic
a morze - ono tylko wzmaga tęsknotę kolumbów
skazanych na bezdomne dryfowanie
papierowymi okręcikami

puszczam jeden wypełniony słowami
może trafi na przypływ osiądzie na stałym lądzie
i opowie jak zawzięcie do ciebie płynął
skrawkiem przemakalnej celulozy
  • 15 sierpnia 2014, 20:50:45
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

prawo dżungli /z notatek/

O ty którego wypluło ogromne stworzenie
nie masz misji bo to była anakonda
w rui żądna pożerania dla zabijania
dlatego pozbyła się ciebie żeby mieć
miejsce we wnętrznościach do trawienia
kolejnych ideałów.
  • 10 sierpnia 2014, 17:05:27
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

bo


dzisiaj jest ten dzień kiedy składam pokłon
bogom za cud stworzenia Achillesa z piętą
w chmurach.

dzisiaj jest ta ulotna chwila kiedy składam dłonie
przed boginiami za stworzenie Achillesa z piętą
złożoną między moimi piersiami.

dzisiaj jest ten moment kiedy składam wszystko
co do poskładania za dar wszelkich słabości Achillesa
z piętą pod pietą z dwojga serc.
  • 27 lipca 2014, 01:46:29
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się