Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

***netykieta albo coś w ten pstrokaty deseń /ost./


Całuje w czoło, a za zaoszczędzone z głodowej emerytury kupuje grającą szczoteczkę do zębów. Prowadzi wnuka do ortodonty. Zamiast czapy kupuje w skateshopie luzacką bluzę, pierwszy wypasiony ciuch w życiu malucha i nie widzi niczego niestosownego, kiedy z wywalonym kapturem w czachy, wnuczek siedzi w pierwszej ławce, podczas niedzielnej mszy. Babcia ma też chwilę, żeby przeczytać bajkę przed snem. Tę o dziewczynce z zapałkami. Mówi, że lała w buty, żeby było choć przez moment cieplej. Przemyca też do sypialni dużego pampersa i opowiada małemu o Bogu, który jako ojciec kocha wszystkie swoje dzieci, nawet te które moczą materac. Mozart też miał problemy z trzymaniem siuśków. Bawił się nawet własnym gównem, a wyrósł na geniusza. Babcia całuje rączkę z ogryzionymi pazurkami i obiecuje, że jeśli malec przestanie się przejmować Bartkiem, starszym bratem, pierwszym w klasie z matmy, zabierze go do kina 3D. Na skrót filmowy Opowieści z Nadrenii. Przecież pięknie marzy i wyjątkowo rysuje. Matematyka, to nie wszystko i wcale nie musi być jego światem. Czym jest miłość, tolerancja, akceptacja słabości? Jeszcze niewiele wiem, jako narrator, ale Babcia, która skończyła trzy klasy podstawówki powiedziałaby więcej. Gdyby Bóg nie zabrał jej do wyższych celów w Niebie. Podobno aniołowie też miewają niedoprane alby, plamy na skrzydłach i problem z rozczesywaniem loków.

Babciu moja, gdzie jesteś?
- pyta i narratorka.


  • 25 lutego 2014, 11:32:30
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***netykieta albo coś w ten pstrokaty deseń /cz.2/



Nikt nie zapyta, dlaczego tak się dzieje. Że katechetka w zerówce opowiadała o piekle i mały sobie nie poradził. Przecież zarąbał Ani pachnącą gumkę z jej piórnika i dwie kredki Pentela, bo jego mama może mu kupić tylko Bambino. Masz poogryzane paznokcie! - mały przestaje podawać dłoń, rezygnuje z ciasteczka na deser, bo musiałby przy wszystkich sięgnąć do ogólnej tacy. Nikt nie pyta: dlaczego ogryzasz? Jest tylko krytyka nieestetycznego zachowania. Przykłady można mnożyć, ale wiadomo oso cho. A teraz wyobraź sobie Babcię - istotę, którą stworzył Bóg, tylko dlatego, że nie mógł być wszędzie.
  • 25 lutego 2014, 11:24:41
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***netykieta albo coś w ten pstrokaty deseń



Czy wiesz, dlaczego userzy zachowują się czasem karygodnie? Powiesz, że zdarzają się chamy, że są po prostu osobnicy pozbawieni taktu. Ludzie o niskiej kulturze osobistej. Osoby agresywne, przepełnione nienawiścią i działające ze/w złej woli. Że ewidentnie zaprzeczają swoim zachowaniem pięknym deklaracjom, które zdarza się im składać. Że są balonem, silikonem, plastikiem. Tanim tworzywem bez głębszych treści, itd. Pewnie, że tak - zdarzają się i tacy, bez dwóch zdań. A czy przeszło ci przez myśl, że są też inni, których często pochopnie klasyfikujesz i wrzucasz do jednego wora z autentycznymi chamami? Że zdarzają się jednostki, które tylko odreagowują chamstwo chamstwem? Tak reagują na podłe podjazdy artykułowane literackim językiem, innymi słowy na podłości uprawiane w białych rękawiczkach? Że osoby takie, te chamy z chamów swoim zachowaniem chcą ci coś uzmysłowić? Coś pokazać? Dać świadectwo? Wystawić tobie właśnie przed nos lustro z siebie?
Dziecko, modelina w dłoniach rodziców, nauczycieli, katechetów, kolegów, babć, rodzeństwa, a nawet wścibskich sąsiadek. Materia czuła, wrażliwa, elastyczna, chłonna. Wyobraź sobie, że jest ciągle strofowane: niedokładnie myjesz zęby i masz krzywy zgryz - dziecko przestaje się uśmiechać. Brzydko ci w tej włóczce z bąblem [śmiech] - osesek nawet przy dwudziestu na minusie nie zakłada czapki. Znowu zmoczyłeś łóżko, bo oglądasz filmy dla dorosłych - bidula nie chce już niczego oglądać, nawet bajek. Przed snem siusia naście razy, dwadzieściaparę razy strząsa z siusiaka wymęczone krople. Modląc się do Anioła Stróża, błaga: zabierz sobie kolekcję resorów, ale spraw, żebym się znowu nie zlał.

  • 25 lutego 2014, 11:14:44
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***proste równoległe zamiast świecy która i tak kończy ogarkiem



Słowa, słowa... Lawina słów. A wszystko zbiega się do jednego, prostego i wszechznanego credo: "żyj i daj żyć innym". Tak jak chcą i tak, jak wybrali. Dopóki nie wyrządzają krzywdy innemu istnieniu, mają do tego pełne prawo. Nie naginaj pod niedoskonałego siebie. Nie pouczaj, jeśli o to nie proszą. Nie narzucaj swojego stylu. Nie krępuj własnymi zasadami. Nie licytuj się na wartości. I najważniesze, prozajczna parafraza: nie życz i nie czyń, czego nie życzyłbyś i nie uczynił samemu sobie.

Istoty ludzkie mają w sobie boski pierwiatek. Jedni nazywają ten pierwiastek duszą, inni po prostu sumieniem. Nieważne jakiego Boga wyznajesz, nieważne czy w ogóle w jakiegoś wierzysz. Jesteś istotą wyjątkową, wyposażoną w niepojęty mechanizm, który bije w tobie z każdym oddechem. Tam szukaj odpowiedzi, tam poddawaj świat ocenie, tam dokonuj samooceny i tam poddaj się autorefleksji. Zadawaj pytania, poszukuj odpowiedzi, zajmuj stanowisko, dyskutuj, neguj, oskarżaj nawet, ale nigdy jednoznacznie nie osądzaj. Jesteśmy zbyt ułomni, żeby porywać się/próbować jednoznacznie zdefiniować dobro i zło, prawdę i fałsz. Kiedy w liczniku widnieje człowiek, a w mianowniku miłość, szkoda czasu, żeby nadmiernie się głowić, czy odwoływać do górnolotnych filozofii, że o usilnym montowaniu filozofii własnej - nawet nie wspomnę. Tobie, Tośka i moim wszystkim, fikcyjnym podmiotom lirycznym - na nową drogę, ku piękniejszemu światu.

- pantofelek
  • 23 lutego 2014, 13:58:36
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 1

Podoba się (0)

Komentarze (1)

  • podoba się. O gdyby wszyscy takie mieli stanowisko i od tego zaczęli start ku piękniejszemu światu.
    meta byłaby już blisko
    niestety często spotykamy się z falstartem ...
    tu go nie ma.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

*** nie włączaj TV nie odbieraj fona /suplement/


Ty jesteś autentyczny, zdeklarowany norkarz, Tosia, serce w temblaku, rozum pod kogielmogiel - wchodziłaś za życia i nadal wchodzisz duchem - pod skórę. I niech biją mikserem. Z ciebie piany nie będzie. Jesteś białą myszką, względnie planktonem. Jesteś prawdziwym poszukiwaczem. Tak jak ja. Nie podgryzałaś. W chwili konfrontacji wychodziłaś ku słońcu. Nie kryłaś się po kanałach pod setkami nicków, w legionach heteronimów. Nie jesteś do obłaskawienia, chociaż sprawdziłaś się w kołowrotku. Nie tymi metodami. Nie w ten pokrętny, labiryntowy, laboratoryjny sposób. Odpoczywaj - w pachnącym po_woju.
  • 23 lutego 2014, 01:41:03
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***nie włączaj TV nie odbieraj fona /ost./


Pozostawiam Cię w obmytą i namaszczoną, w czystej bieliźnie, w sosnowym płaszczu, bez insygniów, bez symboli na wieku. Trzeba zdjąć przed kremacją. I coś Ci powiem na ucho: cała jestem duchem, martwa po ciele, ale ta pierdolona nadzieja wciąż kiełkuje. Na niedomytych, niesfornych piętach, które nieprzerwanie - w chmurach. I jeszcze jej dowaliłam, dla ulgi, tuż przed zatrzaśnięciem wieka: byś silnym, to nie znaczy nie ulegać, Tośka, ale mieć odwagę ulegać właśnie, z całą tego świadomością. Dać się ponieść ludzkiej słabości, ludzkim fantazjom i mieć w dupie opinię spoconych tchórzy, utajonych, zawstydzonych, przepełnionych hipokryzją i kompleksami, cichociemnych gruchojebów - w silikonowych gorsetach na pokaz, jeśli wiesz, o co mi od zawsze biegało - boso mi biegało, chociaż niezmiennie - w ostrogach :)

Kiedy tak pier oliłam bez związku, nachylił się nade mną palacz w tandetnym uniformie, za to pachniał markowo - drzewem... I zapytał: znalazła pani? Co? - pytam. No, tę miłość bezwarunkową. Tak trochę podsłuchiwałem... Nie - opowiedziałam. To dar dla wybranych. Widać nie jestem godna. Póki co, na prawo i lewo, centralnie - daję... - się nie zwariować.




  • 23 lutego 2014, 01:19:13
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

*** nie włączaj TV nie odbieraj fona /cz.4/



Może nie tak górnolotny, ot, prosty, zwyczajny, bardziej czuciowy, ale wciąż mam i choćbym miała zostać na zawsze pantofelkiem, pierwotniakiem, to wiedz, Tosiu, że nawet jednokomórkowiec posiada kręgosłup - bo cały jest sobie kręgosłupem. W odróżnieniu do skostniałych popłuczyn, spoconych, zakompleksionych tchórzy, z przerostem ego w miejscu układu kostnego, o daleko posuniętej krzywicy w miejscu elementarnych wartości - człowieczeństwa.
Namaszczając Tośkę, wyszeptałam: maleńka, nie księdza ci trzeba, nie szarlatana, ale przyjaciółki. Do Boga od zawsze należałaś, więc spox. I zapodałam z żyły: serwisy poetyckie niewiele się różnią od ekskluzywnych burdeli, maleńka. I nie widzę w tym niczego złego, bo można też napotkać miłość. Czyste, piękne, platoniczne i bezinteresowne uczucie, z całym tym, dziś już mało spotykanym, prawdziwie romantycznym rynsztunkiem. Dlatego nie osądzam, nie oceniam - innych i siebie, ale kłamać i milczeć nie potrafię. Wybaczam hipokryzję, ale ściemy nie mogę autoryzować. Takie mam doświadczenia i w żaden sposób nie jestem święta, ale za chuja nie pozwolę na polewanie wodą święconą podobnie rogatych, ogarniasz? Więcej nie powiem, bo mi kręgi nie pozwalają na konkretniejsze przemieszczenie w dyskach. Chociaż z drugiej strony: każdemu co jakiś czas strzyka w kręgosłupie. Różnica polega na tym, że "jajogłowi" potrafią się skutecznie znieczulać. Nie lubię piguł, postanowiłam wykrzyczeć swój ból, a histerycy nie mogą być traktowani poważnie. Od zawsze chciałam tak właśnie być traktowana. Bo tylko tak mogłam wykrzyczeć to, co drąży podskórnie tego typu miejsca. Śpij, Tośka, niebawem do ciebie dołączę - tak, jak zakładałam przed kilku laty. Miałam nadzieję, że może stanie się inaczej, ale za wcześnie, Tosiu. Jeszcze nie ten czas.
  • 23 lutego 2014, 01:17:09
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***nie włączaj TV nie odbieraj fona /cz.3/



Kiedy pisałam "suteryna wydaje mi się/gospodarz wydaje mi się" nawiązując do tego miejsca, owo "wydaje mi się" powinno dać Ci więcej do myślenia, niż mnie. Chcę wierzyć, staram się, nie mogę inaczej. Ale Ty pamiętaj - suteryna jest mom wyborem. Ty musisz być silniejszy. I nigdy nie daj się wciągnąć w kanał. Nawet jeśli masz wrażenie, że deklarowałeś w swojej niedoskonałości, że z podobnego wyszedłeś, głodny światła i wiedzy. Twój kanał to sieć żył spragnoinych dotlenionej krwi i słońca, kanał gryzoni jest czymś zupełnie innym. Gryzonie na stałe mieszkają na piętrach, to oszuści i przebierańcy. Często płytcy grafomani, osoby chore na przerost ego. Bez talentu, ale za to wykształceni/oczytani. Uważają, że to im daje prawo do modelowania Twojej mózgownicy. Nie daj się wyprowadzić na manowce. Oni pozornie schodzą do kanału tylko po to, żeby się do Ciebie upodobnić. Zmylić Twój instynkt i zagryźć.
Tośka, zanim zasnęła we mnie na amen, zapytała: dlaczego? I po co to wszystko? Dlaczego się nie wycofałaś? Bo naiwnie wierzyłam, że gracze w pewnej chwili podziałają czuciami wyższymi? Bo oceniam ludzi po sobie? Bo liczyłam, że dadzą wyraz ludzkim czuciom, tak jak ja pozwoliłam sobie, aby mnie w pewnym momencie poniosły? Dla świadestwa, Tosiu. Jestem lustrem, w którym świadomie pozwoliłam poprzeglądać się tym i owym. Chciałam, żeby ci i owi przekonali się, doświadczyli, jakimi ludźmi tak naprawdę są. Do czego potrafią się posunąć i czy rzeczywiście istnieją dla nich jakieś granice, jakieś niezbywalne priorytety. A mówię o osobach, które chętnie oflagowują się najznamietniejszymi sztandarami: w poczecie historii, tradycji, wiary, zdobyczy kulturowych itd. Tośka pytała, czemu nie ponazywałam po imieniu: spraw i zjawisk, oraz ich autorów. To proste, Tosiu, mam swój kodeks.

  • 23 lutego 2014, 01:15:09
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***nie włączaj TV nie odbieraj fona /cz.2/


Najgorsze, co możesz uczynić, to mieć klarowne argumenty i wytrącać tzw. "jajogłowych" z równowagi. I nieważne, że często inteligecja wrodzona przerasta nabytą. Mówię Ci - i tak nie przetrwasz. Nie masz papierów, nie masz dyplomów, nie masz tytułów, nie masz na koncie nagród. Nie masz? Uj z tobą, zawsze możesz mieć żółte. Zajrzyj do symboliki. Powiem tak: nawet jeśli masz żółte, nie znaczy, że błądzisz. Ale to inny temat, nie na teraz. Jeśli zaczniesz górować, wystawać, przebijesz spreparowane gierki i nie ulegniesz prowokacji - i tak Cię zmiotą - na uczucia. Wysmażą skandal obyczajowy i chociaż masz dowody i argumenty, że świadomie eksperymentowałeś, biorąc udział w mydlanej operze - połkną Cię przy tej pieczeni, wchłoną już podczas aperitifu.
A wiesz, co jest w tym wszystkim najobrzydliwsze? Ano to, że stajesz naprzeciw spoconych tchórzy, pozbawionych wszelkich zasad. I chociaż jesteś daleki od toczenia boju, jesteś zdeklarowanym pasyfistą, i tak wciągną Cię w nierówny sparing. Na arenie górujesz, ale gryzonie podejdą kanałami. Przepotworzą każdą myśl, stłamszą odmienną ideologię, odkształcą każdą prawdę i ogłoszą się zwycięzcami. Nie masz szans, polegniesz w niesławie. Najgłupszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to podjąć walkę. Ponieważ musiałbyś się zniżyć do ich poziomu, a wtedy oprócz wydartej Ci przestrzeni, oddasz walkowerem godność. Możesz się zniżać językiem, formą, ale nie wolno ci się sprzedać, no nie możesz się wycofać z treści. Tego robić nie wolno, bez względu na położenie. I jeszcze coś o położeniu, jeśli już przy tym jesteśmy. Czujesz się tym ociemniałym, masz wrażenie, że wchodząc na niwę poezji, poruszając się po polu tzw.kultury i sztuki - doznasz oświecenia. Ci wyżej doświetlą Cię, rozszerzą Twoje horyzonty. Znowu się pomylisz. Okaże się, że Ci wyżej mają Cię w dupie, dbając o swoją pozycję, natomiast popłuczyny, te spocone gryzonie, zagryzą Cię tylko dlatego że nieco wystajesz. I że nie sposób Cię nigdzie zaklasyfikować.
  • 23 lutego 2014, 00:49:29
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***nie włączaj TV nie odbieraj fona



Jeśli jeszcze ma ktoś wątpliwości, zapewniam - Polska wciąż nie jest w pełni wolnym krajem, a artysta wciąż i nadal nie ma w nim pełnego prawa do wyrażania swoich opinii, poglądów. Nie ma przyzwolenia do do swobodnej interpretacji otaczającej go rzeczywistości. Jeśli ktoś naiwnie sądzi, że utopijna i żenująca, uwłaczająca inteligencji i cofająca w rozwolu intelektualnym, miałka teaza, o "dobrej kulturze i złej kulturze', to tylko nieroztropne słowa, znowu błądzi. Nie w ocenie ewidentnego odmóżdżenia, ale dlatego, że uważa, iż nie ma ono pokrycia w rzeczywistości. Realnego przełożenia, które objawia się próbami wywierania nacisku, po groźby i próby eskalacji takiego "niewygodnego" artysty. Otóż ma, nieformalnie, kuluarowo, podszewkowo, ale jednak.

Niby (teoretycznie) możesz dyskutować, ścierać się poglądowo, fajnie, jeśli chciałbyś nawiązać dialog. Ale... Kiedy Twoje zapatrywania, drogi autorze, jeśli twoja twórczość, twoje poglądy zasadniczono odbiegają od przyjętych nurtów i kanonów, wypracowanych chociażby przez schedę tradycji i silne naleciałości kulturowe, które w przypadku naszej Ojczyzny są mocno ukorzenione/osadzone na fundamentach nauki katolickiej (nie mylić z wiarą, jako taką), prędzej, czy później oberwiesz Młotem, wcale nie czarodziejskim/fikcyjnym, narzędziem tortur, rodem z czasów nagonki na "czarownice". Ale realnie namacalnym. On wciąż nie jest reliktem przeszłości, przybrał tylko inną formę.
Na bezpośrednią konfrontację z obuchem możesz sobie pozwolić tylko wtedy, jeśli cieszysz się blokiem wpływowym zwolenników. Jeśli masz za sobą silną i zwartą grupę osób, myślących podobnie. A co, jeśli jesteś samorodkiem? Zdeklarowanym autsajderem, a przy tym samoukiem i pasjonatem, niezainteresowanym wchodzeniem w tzw. "środowisko"? - Nie przetrwasz, nie w tej chwili i jeszcze nie w tym kraju.


  • 23 lutego 2014, 00:45:20
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***jeśli jeszcze ktoś ma wątpliwości


Tak wygląda skrajna rozpacz. Czy się wstydzę? Nie. Tylko idiota wstydziłby się ludzkich czuć. Ludzie różnie reagują, ale podobno nie jestem człowiekiem. Może dlatego przestałam odróżniać. Nie wiem już komu te "czucia" zawdzięczam, a na kogo mogę liczyć. Słonie podobno wyczuwają, a jak jest z pantofelkami? Wyczuwam, że tutaj jest mój jedyny akwen. Tu zostawiłam część siebie. Różni sąsiedzi. Niektórzy mnie przerażają, inni tylko irytują, większość szanuję, bo kocham ludzi, takimi jacy są. Nie chciałabym, żeby to się zmieniło.

Suteryna wydaje się bezpieczna, a gospodarz uczciwy. Tośka wczoraj dała występ. Zakończyła piruetem, który można spokojnie nazwać histerycznym tańcem. Podobno marzeniem artysty jest odejść na scenie. Nie jestem pewna, czy to był szczyt jej marzeń. Nie, źle powiedziane - jestem jednak pewna, że jednak nie. I nie tak miało być.... Tośce się znudziło, chociaż to chyba niewłaściwe określenie. W każdym razie już się nie wybudzi. Zasnęła na amen. We mnie odeszła, a wraz z nią wszystkie podmioty liryczne. Owoce miłości do słowa pisanego i efekt wybujałej wyobraźni. Ale ja będę wracać i czuwać, mimo wszystko. Jak zmora, topielica z tych japońskich horrorów. Nie po to, żeby budzić zgrozę, ale żeby dać świadectwo. To ludzie ludziom, a nie los, czy przeznaczenie. Jeśli jeszcze ktoś ma wątpliwości, że to tylko zły sen, kino, urojenia, odpowiem, że nie ma racji. A ja złudzeń. Poezja żyje, nie jest abstrakcją, czy absurdem. I ma siłę sprawczą. Jaką? W tym miejscu nawet mnie zabrakło wyobraźni. Jak zabrakło jej na Ukrainie. Ot, taki poetycki Majdan. Wyłączam kompa, oddaję słowa Czytelnikom , a pióro w ręce Boga, który może wszystko. Boga, nie ludzi. Ci są zbyt niedoskonali, żeby Go wyręczać, a jednak potrafią doskonale i chcą/i ulegają pokusie, żeby podszywać się pod Jego rękę. Taka refleksja na zakończenie przygody z poezjowaniem. Kurde, jeszcze nigdy z nikim nie żegnałam się siedemset siedemdziesiąt siedem razy, po siedem. Salve Liternet! Ave Poeci!
  • 21 lutego 2014, 07:39:29
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***Panie O.



Piruet na bis. W ramach miłości do błękitnych, ale tosie może Tosi znudzić :)
  • 21 lutego 2014, 00:49:11
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

***mieć miłość do poezji i kochać ludzi



"Zygmunt" jest ostatnim wierszem z palety moich poetyckich prób. Nie wiem, czym jest poezja. Zawsze pisałam z pasji. Nie wiem też, czym ta pasja się zakończy. W każdym razie z pisaniem skończyłam. Podobno mamy wolny kraj...Podobno zainteresowania, marzenia i fantazje nie mogą być karalne. Gdyby tak było, świat zacząłby balansować na granicy absurdu. Absurd wbrew pozorom nie jest aż taką abstrakcją. Ktoś mi grozi. Autentycznie i realnie. Nie wiem, czy za twórczość, czy za moje wypowiedzi na forum, w różnych serwisach, podobno poetyckich. Żegnam Państwa, w nadziei, że pozostajecie w dobrym samopoczuciu.

Kasiaballou
  • 19 lutego 2014, 13:20:19
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 7 - Zygmunt skruszy błękity zabije czerwienią /ost./



Masz swój drzeworyt. Jesteś dębem gładkim płaszczem
opinasz pień napinasz konary. Ponad Styks nie sięgną
kiedy ten ruszy kręgami jemu wyjawisz jedno imię
co wyrywało ostrze osłaniało korę przed samookaleczeniem. W sobie
odnajdziesz porozmienianą odwagę. Rzece się pokłonisz
odsłaniając korzeń nie oddasz uśmiechu, Mnie omiń i nie pozdrawiaj
albo uderz w Zawiszę jak na początku poderwij

legiony. Nie ma niezawodnych kiedy na zawodności budowałeś
dlatego dostarczyłam spoiwa rozchyliłam kolana. Oddałam siłę
żeby się z ciebie pachołkowie nie natrząsali. Nie ma sukcesu
bez werbli. Nie ma

szlachetnych środków na końcówce bata sperma i krew. Wiem Arturze
zatem ukryjmy łzy. Przytul się póki jeszcze mam cię
czym otulić przysłonić od wideł. Obmyję twoje członki
zanim halny porwie chustę spopieli gniazdo w dym pośle
pióro i stopi rozkraczony dziób. Za każdym razem
będzie w tobie
mrocznym puchem odrastać. Po ostatnią komunię
nie odkupisz alby. Lekko wpuszczony na świecznik
pod ciężarem ostatniej koszuli pójdziesz za obietnicą czystych
szmat.

*
To mówi ta która pozostanie w obrotach
aż do skończenia Ziemi jedyną matką
twoich nieskończonych dzieci. Przepraszam
w obliczu niedoskonałości. Pochyl się ze mną
do kurwy nędznej albo zajeb żebraczkę
za miłość.

  • 19 lutego 2014, 13:18:51
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 7 - Zygmunt skruszy błękity zabije czerwienią /cz.1/



Na początku było założenie
nietrzymania nogi na drugiej. Zbyt przekrwione uda
pozbawione żylaków. Na łydkach na mózgu
na słowach. Opierałeś skronie o pewność
ukrzyżowania. Uświęcając namaszczałeś
Arturze i poświęciłeś. Pozostała pieczęć i chęci
domykania rozognionej kipieli. Nie tobie studzić
i popadać w zachwyt. Wypluj tę pieczeń
znad karuzeli karmazynowych języków. Napawaj się
zapachem. Jeszcze

wina! Pończochy w prążki niczym floresy na zebrze. Zakłamują odległość
zwodzą oczopląsem bujają okrągłym blatem. Wiem Arturze jak byłoby
i o ile lżej gdybym pozwoliła skopiować Edypa. Nie pozwalam
na sprzeniewierzenie przytulam twój miecz do sparowanego czoła. Okładam
koci mięsień kochanka płatkami jaśminu. Wciąż pachniesz
kosztelą rozdarowywaną wygłodniałym afroHelenom. Tyle
uskrzydlonych i pustych w łonach. Chwytają się

za warkocze gubiąc kierpce pozbywają miąższu. Spływa soczystą strużką
po zasiniałych kostkach. A przecież krew podobna
w spokrewnionych dziurkach u nich pokorniejsza głupsza. Ciszej tam
nad rozchylonymi Graalami. Płaczę
nad ich złością co krasie nie służy. Usługując
wcześniej zrzuciłam trzewiki zdjęłam ze ściany drewniane zwierciadło. Jest w splocie
ponad gagami. Rozkoszny Arturze skąpany w rumieńcach
stoicko przełykam po ostatnie wypieki. Stoją Heleny w znakach
zapytane pod haftowaną chorągwią stroją się we wrzaski. W górę! Ponad góry! Cisną się
kamyki do dłoni a pogarda oblizuje wargi. Nie ma wiary
dla taniej koronki u zubożałych podszewek. Chuj z cepelią kutas
na cekinach. Nie ocieraj się. Na twarzy niewiele a pod kurzem
niedostrzegalne spąsowienie. Moje ci ono podarowane
rycerską pięścią kiedy odbierałam wstążkę niebieską tasiemkę
spod nadgarstka.


  • 19 lutego 2014, 13:17:03
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 6


Robbie jajogłowieje i ogarnia że ze mnie już nic
zupełne bezmałpie Nie groziłeś reinkarnacją Rabbi
ale jeśli już podaruj eM futerko kangura Tym razem
niech podskakuje rozumniej Uszczęśliwiony że jestem
pantofelkiem
  • 18 lutego 2014, 01:02:47
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 5



Duchy w kalendarzach nie tarmoszą Robbie wyłaź
z tej kipieli Kto ci nastukał w czubek
żeby zaiwanić hydrze teleskop To nie wyspa

dla lunatykujących goryli Przestań straszyć
zapaleniem laskowych orzeszków Brakuje motywu
do zdychania Dosyć chlapania bananem Zapomnij
o kokosowym koktajlu z serduszkiem spod para
soli Nie mamy ochoty
skraplać się w obliczu kosmatej bezintymności a ty
powodu do obchodzenia


_______________________________________________
in/spira la
http://www.youtube.com/watch?v=xbNLvs2dhrc
  • 14 lutego 2014, 15:12:36
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 4


Sam się oswoiłeś podjadaniem włoskich orzechów Nic nie wyjdzie poza
udar Robbie podarowałam ci garstkę z lądu i imię żebyś wiedział
czym jest dar Słowa które przetrwało nawet tutaj Nie wchodzimy
do siebie Unikamy jak morskiej hydry Trójzęba z niewiadomą
na garbie Krąży w chocholim dryfie

zachowasz sierść bo nie poluje na kosmatych Krąży wokół istoty
pozbawionej ludzkiego ciała i stworzenia obdarowanego
duszą Nie masz powodu więc dlaczego wyjesz? Robbie
zahipnotyzowany skałą lunatykujesz majaczysz
niesamodzielnie Dlatego sam

iskaj futro wyjadaj wosk z uszu zlizuj sól Poczuj różnicę
temperatur która dekatyzuje nie tylko jedwabniki Między czworonogiem
a jajogłowym Pomiędzy Rabbim a Robbie'm przecinak Zbyt głęboki
wąwóz żeby go tytułować subtelną nierównością nad poziomem
horyzontu
  • 13 lutego 2014, 18:08:33
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 3 /ost./


Chcę się poczuć. Poczuć lepszy? Mądrzejszy? Użyteczniejszy? Wartościowszy? Nieomylny? Sprawiedliwszy? Pełniej oddany koronie? Chcę się poczuć mniej winien, ale czego? Poszukiwania? Nie poszukiwać, to wegetować, wegetować, to nie błądzić, nie błądzić, to nie żyć, nie żyć, to nie mieć potrzeby czucia. Poszukiwać przez czucie, to zaprzeczać rozumowi, zaś nadmiernie używanie rozumu, to zaprzeczanie czuciu, zaprzeczanie miłości. Zaprzeczać miłości to nie kochać, a nie kochać, to nie odczuwać potrzeby czucia. Dopóki tylko kreślę w swoim duchu nie mnie skreślać ducha brata. Dopóki brat mój ciałem nie zakrada się do mojego spichlerza, dopóki nie wyprowadza bydła z mojej obory, nie bierze w progu żony mojej, dopóki nie uśmierca moich dziatek, dopóki nie sięga po szablę, dopóty nic mi do ducha jego pochwy. Mój pas pokrywa patyna. Mój miecz zjada rdza. Każde zło wyrządzone bratu mojemu wróci pod moją strzechę. Zarazi ziarno pleśnią, zarżnie bydło, zhańbi moją kobietę, przerwie ród na osesku, ożywi metal i uśmierci ducha. I nie schyli głowy przed Tym, który sprawił, że Ziemia się kręci dla nas obu. Dopóki Ziemia się obraca, nie obrócę się przeciwko bratu mojemu, żeby Ten co nią obraca nie odwrócił się ode mnie. Dlatego unikam brata, żebym nie popadał w pychę, nie sprzeniewierzył życia, nastając na inne istnienie.

_________________________________________________________

in/spira la la http://www.youtube.com/watch?v=ZW7-Fm23f7Y
  • 12 lutego 2014, 02:35:42
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka 3 /cz.1/



Objawem największej pychy, najgorszym przewinieniem przeciw życiu jest przeświadczenie, że mogę je oceniać i jednoznacznie osądzać. Osądzając poddaję wartościowaniu. Wartościując zestawiam i porównuję - ze swoim, ubogim i niedoskonałym duchem wartości. Wyrokując ryzykuję pomyłką, myląc się, sam ulegam, upadam pod mylnymi wyrokami. Ulegając nie podniosę się. Zestawiając i porównując, oceniając i osądzając brata, sam się wydaję na osąd Tego, który nas obu sądzić będzie. A kiedy ulegam pokusie, czy nie wodzę siebie na pokuszenie? Kiedy kusi mnie, żeby brat pochylił głowę przed dostojniejszym, przed spadkobiercą rodu naszego? A przecież nie przed moją dostojnością powinien łamać kolana. Nie mnie oczekiwać bicia czołem, bo nad nami sprawiedliwsza korona. A jednak. Tak leczę własne kompleksy, tak usprawiedliwiam własne słabości. Tak wyrywam z korzeniami własne pokusy. Tak wyjaławiam duszę, strojąc ciało w ciernisty tombak. A przecież raniąc do żywego wymawiam gościnę duszy. Raniąc brata, sobie okaleczam. Tak tracę swoje czoło, tracę brata, tracę duszę. Czy tak chcę służyć koronie, brukiem wykładając podjazdy?
  • 12 lutego 2014, 02:06:30
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się