Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

YesTaka 2


Tutaj nikt nie stawia oczu w alert kiedy wchodzę
w gorący akwen bez majtek Jak w nas zaraz po
larum kiedy się wczuwałam a ty stękałeś
że za ciepło Pamiętasz Robbie? Robi mi
jak ty wtedy Zawstydzony i pospieszny w braniu
zimnego natrysku Kto za
jebał?

Pewnie pytek ale spych na Saszę Temu wszystko się klei
do łap do fiuta Jak forsa zza slipów dorabiana w klubie
pod latynosem Wilgotnym niczym kobiety przy których bywa
w krótkich chwilach sobą Na wzór kleptomana Bimbam

z sowietem w hamaku Nie będzie z nas unii On ryzykuje
cerkiewną dumą aż po łagier Ja wszechdemokratycznym ejcem Po
ujowej minecie przy pospiesznym odsysaniu kompleksów
spod napletka I to jest uczciwsze od rzymskich okiennic
w białe gołąbki Od zlodowaciałych moren które schładzają
naturalne rozognienie stóp Tradycyjna bezmiłość alarmuje nadaje
ton kiedy sczytujesz kolejnego esema od lawendowej matki Ona nie zna
właściwości desek Kwestionuje korzeń Celuje żeby bolcem przybić
w klimat Globalne ochłodzenie

na niebieskiej fladze koło jałowych gwiazd Gorące niesforne stado
bez bacy chłodzone zimną wodą z misy Poncjusza Poza w dybach
tradycji W kontrze niekontrolowany poślizg po Maryi wspomaganej lubrykantem
z Józefa Lek na twoje wątpliwości Na ten afrykański głodek Na dylematy
aż po sowieckie gwałcenie człowieka ot - cała ta bezkochana sztuka kazania Kurs
ku Soczi


*

chciałam być ciasna w arterii Słowo
ale zamiast księcia głodnego grochu przybił skorpion
ze strychniną w chuju Zakłuł aż po zastrzał
w dziurce Wprowadził się w szparkę wszedł
jak hera w żyłę żeby uzasadnić potrzebę odwyku Teraz dopuszczam
byle jakiego dilera i nie dbam w jakim stylu
odcina kupony
  • 12 lutego 2014, 00:58:43
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

YesTaka


Wbrew naturze Spięta
w ciup Zostałam -



Szałas w lepszym stanie niż moje uczucia
do czasu przez miejsce Egzotyczne dzioby potrafią
perliściej Są mi oddane
jak żadne usta Bezwarunkowo mam nadzieję

a nawet pewność że w końcu trafiłam
pod właściwą palmę Dojrzałe nasiona
soczyście przerastają owocnię
aż po najsłoneczniejsze oczekiwania
z tych nienakreślonych przez kurs
nie do przyjęcia Pamiętam rezonans

południków odklejanie od akustycznych równoleżników
powstrzymywanie przed wskazywaniem na skarb Tutaj wypada

nie upuścić Bez zaskoczenia położeniem Ono nie obejmuje innych
szerokości pod którymi nie tylko dżentelmeni
na wymarciu Dlatego ktoś musiał zostać

damą


_______________________________________________________

in/spira la la http://www.youtube.com/watch?v=I4uy3llm3Rg


  • 11 lutego 2014, 15:46:47
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Piąty /przypisy/

Uzajr = Ozair = Ezra = Syn Boży = Mesjarz
  • 08 lutego 2014, 03:53:50
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Piąty /ost./



Dopóki złotawy wół będzie wypasany na niwie Ezry, dopóty Barka nie zejdzie z góry. Czerwoną chustę halny poniesie w najdalszy zakątek "Sahary". Łagodny, ciepły i miłosierny zefirek przykryje strzępy złotymi piaskami, a sprawiedliwy sęp prometejski, który zabłąkał się w pogoni za rannym orłem złoży w tym miejscu kamień. Niósł go w dziobie, tylko po to, żeby oznaczyć miejsce. I tak doczesność trwać będzie do końca świata i o jeden dzień dłużej. A potem dopełni się - po raz kolejny. Tym razem w pełni. I nastanie Nowe i dryfować będzie spokojnymi oceanami, pełnymi życia, aż zgodnie z obietnicą raz jeszcze przybędzie Gospodarz. I osądzi płody. Spojrzy pod Drzewo i oceni nas - po miąższu.

:)
  • 07 lutego 2014, 18:57:55
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Piąty /cd/



III

Skrupulatny skryba uprzedził podróż. Każdy jej etap opisał w swoich kronikach. Wcześniej, na przestrzeni czasu i miejsc, w różnych częściach świata natrafiano na jego pisma, kiedy ruszał na szlak, żeby spełnić misję posłańca. Podążał zgodnie z instrukcją, jaką otrzymał w chwili chromego pocałunku sinych ust, które namaściły jego czoło. Było w nich proroctwo. Cała historia. Opis prób z rozżarzonym prętem, wymyślne pokusy i tortury. Błyskotliwe chwyty i całkiem prymitywne prowokacje. Były momenty ukojenia, słodyczy, z posmakiem miodu w ustach. Był też określony cel, jasny i przejrzysty. Rzecz w tym, że prawdziwego poszukiwacza, głodnego prawdy odkrywcy - nie skusi taka droga. Droga, którą szczegółowo skreślił przed nami namiętny pustelnik. Cóż, pójdzie znudzony poszukiwacz i wytartym szlakiem, tylko po to, żeby poprzestawiać błędne drogowskazy. Kroniki, jak zawsze zostaną zmienione, bo świętym prawem zwycięzców jest pisanie historii pod swoimi sztandarami. Ale czy na
pewno do nich należy laur? Czy cała baśń nie potwierdza tylko mistyfikacji? Nie daje świadectwa prawdzie? Nie dookreśla, dlaczego kapitan musiał oddać stery uzurpatorowi? Niech pytania te pozostaną w sferze retorycznej, jak chińska atrapa Disneyland'u, która zasługuje na miano kategorii C. Iluzja.

  • 07 lutego 2014, 15:49:51
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Piąty /cd/



II

Uśmiecham się. Z politowaniem. Pobłażliwie się uśmiecham. Słowiki z sympatią podnoszą kąciki ust ku Niebu, choć wzrok zmuszony podążać w kierunku stóp. Do nas, do ludzi. Do historii, która zatoczyła koło. Nic w tym dziwnego, ponieważ historia uwielbia się powtarzać. Jak rozwiązywać krzyżówkę, jeśli już na wstępie poznało się hasło? Jeśli na starcie zna się przebieg akcji i przewidywane zakończenie? Można odłożyć egzemplarz na półkę, krzyżówkę wrzucić do kosza i sięgnąć po ambitniejszą lekturę. Można opuścić multikino i odwiedzić kawiarenkę pod Papugami. Można też improwizować. Zostać jeszcze przez chwilę. Stworzyć kreację na miarę potrzeb i oczekiwań chińskiej kopii Zanussiego. Dać radość, pozwolić uczestniczyć w zabawie. Dostarczyć posmaku zwycięstwa, które niesie ze sobą tak upragnione spełnienie. Dać na moment iluzoryczną władzę, która uskrzydla, jak nic innego na tym padole, może poza kobietami i apanażami z fabryki wachlarzy. Co można w tak przewidywalnej scenerii uczynić? Można wczuć się w rolę, żeby przy napisach końcowych wyciąć Zanussiemu numer, pochodzący nie z tej reżyserki - nie z tego świata. Tak, takie gagi mogą być niebiańsko motywujące i wiele wyjaśniają. Otwierają oczy ślepcom, którzy i tak nigdy się nie przyznają do przetartego bielma na oczach. Do stygmatu, który stał się powodem, dla którego chcą być namaszczeni. Chcą, ale czy są? Jeszcze nie czas, dlatego nic im nie przeszkodzi w uzurpowaniu sobie prawa. Jeszcze przez jakiś czas będą dzierżyć stery, prowadzić Arkę swoimi wodami, zamieniając różę wiatrów na tandetną, ale praktyczniejszą i wygodniejszą w obsłudze - busolę. Nie nam rozstrzygać o planie Ezry. Nie nam zaglądać przez ramię.

  • 07 lutego 2014, 15:48:41
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Piąty, czerwony, zza błękitnej podwiązki - z notatek sporządzonych na kanwie zwojów, odnalezionych gdzieś, na bosych obrzeżach Qumran


"Nie jesteś od niej. A ona od Niego nie jest, a jedynie u stóp Jego. Nie jego, chociaż przy nim. Podnóżkiem zaledwie jesteś. Marną kopią, chińską podróbką, tanią imitacją oryginału. Bohomazem na szkle, który chciałby uchodzić za witraż. Jesteś taka prawie, prawie i ta subtelna różnica stanowi klucz do jedynej Prawdy o wyborze Ezry. Sowia zagadka, której nie potrafiłaś rozwiązać. I świadectwo namaszczenia Gerwazego".
  • 07 lutego 2014, 15:46:57
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

DobranocKa albo modlitwa przed podróżą


Być może są takie pojemne słowa którymi można
wyartykułować ten ż (...) l
- gdzieś się zawieruszyły

Być może jest taka pełna mowa w ruchach
którymi się daje wygestykulować ten b (...) l
- jakoś je pogubiłam

Być może można przetłumaczyć aramejskie zło
na pojmowane po grecku rzymskie dobro
- nie znam
takiego translatora

Być może jestem jeszcze za mała
w poniżeniu niezupełna w obnażeniu niekompletna
w przerażeniu a moje zaufanie niedostatecznie
zrujnowane

Być może nie dostrzegasz we mnie boskiego
przebaczenia - patrz uważniej - nie mam butów
dłoni nie mam a dobijam się mocuję z wierzejami
do tych łąk zielonych strumieni przejrzystych gajów
cichych gdzie pozwalasz bardziej chromym i tylko boso

Być może już mnie po
zbawiłeś pozbawiając wiary w Twoje dzieło
na niepodobieństwo proszę błagam weź sobie
i pamiętanie żebym nigdy nie za (...)
wróciła



THE END
  • 10 stycznia 2014, 14:09:41
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

I_za gatki


żar w rąsiach
kołdra namiot
pod świstak
w rzeczpospolitą
zawija bystrzak
ekran przyciemnia
redtube to znista!
głośnik wycisza
kto zacz?

- purysta



poukładana
nawet od środka
tylko po zmroku
pas swój zdejmuje
po knebel sięga
gdy ma być słodka
kto zacz? pierdolec?
no skąd!

- bigotka



  • 29 grudnia 2013, 12:03:13
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

koło izolator wulkanizacja


źli
nie są
ale bywają
na tyle
dobrzy
że aż głupi

dobrzy
bywają
ale są
na tyle głupi
że aż źli


tak czy siak?
- można zgłupieć.

  • 29 grudnia 2013, 12:00:47
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

bezdech /cykl w trzech częściach/


b I

przyszedł z przypowieści. przyłożył do wargi lód
miał w dłoniach odciski andersena. patrzyłam na linie
które się nie krzyżowały ale stykały.

taki dotyk znieczula tylko raz. przeważnie nocą
pisze brajlem. pod skórą nie tylko uśmiech błękitny
nie plami puenty.

gdybym umiała rzeźbić potrafiła objąć
i utrwalić wszystkie spółgłoski które niczym
nie ustępują gotyckiej eL.

oparte o wysokie sklepienie wracają
związane samogłoskami. nawet na przełaj
chciałabym wierzyć że nie przejdą w bajki.

b II


mówiłeś ludzi kochaj ale kiedy słyszę
jak nie potrafią odchodzić ich cienie
stawiam w cieplejszym świetle i tak
gasną.

poddane próbie tworzą rachityczne fantazje
oniryczne zapiecki nawet na kamieniu
powiedz; dlaczego w nich błękit kruszeje?

mówiłeś bracia mniejsi ale kiedy słyszę
jak potrafi odchodzić kot wystawiam miskę
pełną czystszej treści.

światła nie zadrapie nie odkształci - wiem
sam jest do dna ale nie pusty kiedy znika
tak jak przyszedł - wielki.


b III (ost.)


akt trzeci a Wanda przy dzwonkach Arlekina
stapia kolory. pod nożycami trójkąty w rombach
figury tak płaskie że nie sposób oddać epoki.

Pierrot porozpinany do pustych żeber ekler płytko wszyty
w usta. Wanda nakłada złoty naparstek
nie odzyska srebra z pokrzywionych szpilek.

po kurtynie już tylko tępe igły głodne nici. czarno-biały owerlok
pruje przez tragikomiczne miasta. w ramiona Krzyżaka
o które nie dbały jej palce. błękit drapuje
cudakom ponadczasowe gagi.

  • 29 grudnia 2013, 11:52:44
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

anty koncepcja


jeśli miałabym go spisać
zaczynałby się od słów
"stój gnoju"
a kończył na
"spierdalaj dziadu"

uszczęśliwiony niewiedzą
o istnieniu środka.
  • 29 grudnia 2013, 11:48:42
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

bączek to nie ruletka


hipokrates mawiał - nie szkodzić
a on cipo wi eee
nie zaszkodzi


*
artyści miewają coś z pcheł. wskakują na plakaty
ze środkami poezjobójczymi. w lecznicach
za drobne.

potwornie kurczą popiskują popisują nawet -
mówi poeta który dorabia jako weterynarz. prawdziwy
poeta zawsze dorabia; na chleb na jointa na później.

miewają coś z pcheł miewają pokémonie potematy
wenowenerologie tudzież palenie picie parzenie
zapalenie atramentu gdzieś pod włos. pęcznieją
puchną rosną po kieszonkach.


wydają się więksi zdrowsi płodniejsi czasami
się wydają
ze sztucznych skórek. wydawałoby się; artyści
a to tylko pchły poetów gryzą.

**
lubię pisać i lubię zwierzęta. zwłaszcza konie
mają łby większe od interesów. ten był taki
jak piąte bez podkowy. odczuwałam żal kiedy nie mógł
skonać. nie cierpiał ale myślał o drugim łbie -
czy schodząc nie wychodzi na osła.

***
hipotermia bielmo arytmia. kiciuś zachował jednak słuch i wyobraźnię;
przemówiła i to była najparszywsza wigilia -
ostatnia wieczerza w konwulsjach
zlazł mi na dłoniach
wyrosły kurzajki. przez całe lato nie mogłam się opalać. tylko
lapis.cii i szampon.szaa

na liście biorców w puli
megaartystycznych przeszczepów
zabrakło serca.

  • 29 grudnia 2013, 11:45:21
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

wolny jak spacer albo ostatni taniec


uodpornienie: stan odczulenia po zażyciu rozsądnej szczypty
obojętności uncji wszechpowszedniego przyzwyczajenia i już
nie straszne ogrodowe krasnale. zakapturzone spojrzenia pod
spódnicę. dziara jeszcze uśmiecha podmalowane pyszczki
skrzeczą że nie ma już dziewic. nawet rajstop niewiele
w dobie samonośnych technogwałtów z lycrą.

oddychanie: odruch fizjologiczny a cieszy niczym bonus
w bingo. nowe miechy żeby swobodniej w miejskim smogu
na głębszym wdechu wraz z bujną piersią tak pięknie rośnie

jego uwielbienie do kobiet krzyżówek i wszelkich znaków
zapytania. najbardziej czuję antka w miejscu zwanym
kibić. to takie staroświeckie jak kolacja bez śniadania. dopóki
"non puki puki" stać nas na rezygnację z jednego
posiłku.
  • 29 grudnia 2013, 11:41:48
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

z zakamarków - nie przyjmuje się darów od nieznajomych


w tamto południe
umarło dla mnie słońce. pozbawiona nawet cienia
cieniem kładę się
do milczącego łóżka. głęboko

w dół zimnieję martwieję żeby nie powielać
czego nie można wykrzyczeć
nawet w noc i w dzień

wychodzą zawieruszone po kątach
szepczą szepczą
przypominając jak bardzo nie wolno
kochać niewczas

to zabija światło.
  • 29 grudnia 2013, 11:39:08
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Kaśka piosenkę ci napisałem! /prawie Ich Troje/


"Eska Eska..."
a może Radio Józef
- ale żeby o siódmej aż do szóstego
i to na cały zycher(?)

blok się trzęsie a moje
rytmicznie napinają
jakbym doznawała dzikiej laktacji
- leci i leci

po oknach (zawsze tak mam
kiedy słyszę koty) - no jak
Elektryczne Gitary kocham że
jakaś harmoszka

ruchy maleńka ruchy i za klamkę
chwytam
doniczkę z kaktusem
- odstaw maleńka odstaw
przezwyciężam morderczy odruch
- syndrom Siary

ale ale
nie wyczuwam balkonu a to znaczy że nie ma
takiego numeru i tylko "Kiler"
z zielonymi pomarańczami we włosach

niech się nie przyśni jak cię lubię
za ten pomylony kwadrat
Maurycy

  • 29 grudnia 2013, 11:35:22
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

wodzireje


to była wielka woda w głębokim uścisku
z niebem. po niedostrzegalnej granicy
dryfował pies.

pomiędzy instynktem a intuicją
przebiega równie cicha linia. gdyby podpłynął jeden
ale głosami dopełniali i tak rozmyte koryto.

prawda otwiera horyzonty nadzieja perspektywę
ale wiara ślepo ustępuje strachowi. zawierzyć
to dryfować między instynktem i intuicją.

słowo jak żebro można złamać tylko raz
dlatego wybrał rzekę.

  • 29 grudnia 2013, 11:28:45
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

W bezsenne noce - kiedy jesteś gorące lato


Niczym wiatr który zdziera mgłę z niwy
zrywasz ze mnie koronki ścierasz makijaż. Bez winy
ale z wiarą dlatego nie zapominam słów

modlitwy o pazerność o rozkosz. Zgłodniałe fantazje
lubieżnie wytrzeszczają kły. Oblizuję wargi
kneblowana mokrym prześcieradłem. Wszędzie twoja
obecność jak niesforne włókna w ustach
soczyste feromony. Teraz już wiem jak smakujesz

nawet w załamaniu w zakamarkach nawet na dnie
jestem z tobą w wilgoci która daje życie. Nie pękam
ale pęcznieję żeby zakwitać w żyznych dłoniach
mięsiście rozrastać się od dotyków

które oswajają ciernie tępią kolce
w roztarganym wnętrzu albo zewnętrzu
od grzywki po rozedrgane płatki. Jestem tętnem

pulsem jesteś który rozchyla wypełnia
oddechem językiem jękiem. W rytm
pulsującego źródła aż do rozmrowienia uwikłanych
stóp.
  • 29 grudnia 2013, 11:25:37
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Luneta


Ważny mebel takie krzesło. Rozsiadasz się
we mnie i wtedy udaję może nawet się opieram
wrażeniu że to więcej niż chwila
szybkiego relaksu.

Nie liczę na dłuższe połączenia
nerwów. Ponoszą mnie
fantazje na temat angielskiego podbródka
sąsiada który tak lubi podglądać. Żałosne

przy nagim oknie iskrzy bardziej. Gasisz nas
pospiesznie rozpalając w obcym
złudną poświatę. Ulegam
iluzji.
  • 29 grudnia 2013, 11:18:51
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

słowo ciałem


przeżegnałeś mnie przez wszystkie przykazania
zamieniając w obraz
na niepodobieństwo.

czarno-białe madonny zakłamane matrony
przysłaniają zażenowane cięcia na policzkach
a ja proszę cię jak weronikę o chustę
żeby utrwalić boleść zakryć wstyd
przed słabościami spod krzyża.

niczym łazarz
czekam wybawienia od rozkładu
kiedy tak się przed tobą rozwijam
wzorem tkaniny
od kosmyka myśli aż po uda
drżę w zapytaniu

czy jest gdzieś czyściec?
  • 29 grudnia 2013, 11:16:29
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się