Kasiaballou vel Taki Tytoń - Dziennik

ostatnia dżamprezka


było mi z tobą tak dobrze
pieściłeś moją szyszynkę
wprowadzałeś do kryształowej komnaty

spragniona doznań z innego wymiaru
w końcu porzuciłam remerowskie kształty
kiedy po raz kolejny zostawiłeś mnie
nad ranem przy rogatce - draniu

bez większego żalu pożegnałam zasinione poranki
po podkrążonych zachodach
pozostał dźwięk tłuczonego szkła

w amoku chciałam nas jeszcze pozbierać
wybiegłam nawet żeby po raz ostatni poczuć
arktyczny oddech aż po brzęk skostniałego pocałunku
który topniał powoli kiedy tak przybliżałam wargi
żeby się upewnić że więcej nie zapragnę nie zatęsknię
do kasztanowych źrenic bazyliszka

krótki epizod z długiego mezaliansu
dlatego spakowałam przezroczyste garnitury
czarne kamizelki i toporne meloniki

Jack i nie pozdrawiaj ode mnie
klanu Daniel'sów


  • 29 grudnia 2013, 11:11:28
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

osobisty księgowy - mam ochotę zerwać z ciebie nałokietniki


kalkulujesz że muszę być wyjątkowo wyrachowana. tak jestem
wyjątkowa i rachuję całkiem wymyślnie. zmyślam psychoanalitykowi
historie w których otwierasz szampana a ja jestem gotowa i chcę
mieć cię wreszcie w dupie. zdążyć przed twoją czerstwą matką
z aparatem słuchowym w uchu.

każdy powód pożądany żeby przełożyć toasty na lepszy czas
ale ten drań nie istnieje dlatego postanowiłam działać. wyrwę jej
ślimaka z muszli - nie wiem - kupię babie bilet do amfiteatru
tylko mi nie każ dłużej oszukiwać tego poczciwego gościa
od szezlongów.
  • 29 grudnia 2013, 11:07:00
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

jak przeziębienie

"czuję chemię. pielęgnujmy
co jest."


rozdeptana zebra nie liczy kroków na zadeszczonym zadzie. to się nazywa
mieć w tyle niejedno przez jedno. można się po ślizgać po dzielić
na czarne i bez koloru. takie są twoje moje widzenia. puste zaułki
nie intymne ale samotne. przez obręcze poprzez kraty
już nie zaglądajmy do podwórkowych studzienek
żeby nie było wilgotniej.

boleśnie szemrzesz w skroniach więc nie sięgaj po usta. dla rozgrzewki
jeszcze się gorączkowo przelecimy. na skrzyżowaniu przejdziesz mi
jak katar. minę na przejściu kilku podobnie zainfekowanych. dmuchać
to zakichanie - po chusteczkę skoro "nie_jedno".
  • 29 grudnia 2013, 11:02:42
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

wpad i wypad


jak szorstki śpiwór do peceka. oddajesz mnie
kiedy uwieram w szwach ciasna w kroku. uparcie

oddalam się od kwestii rajskich i nie chcę
kochać. rozdajesz moje ciało a wtedy staję się
czarną komunią powolnym zapadaniem
w cudze usta.

jeszcze się podnoszę w racjach. utwierdzam w przekonaniu
że sinica jest do przezwyciężenia. trzeba tylko szerzej
otworzyć naczynia. dopóki jest czucie wciąż daje siłę
żebyś pozostał cieniem w świetle żyły. okruchem obcym
ciałem do wymrugania.
  • 29 grudnia 2013, 10:59:28
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

koper ta... - jak to przemija z wiatrem...

wesele za kredyt
przez trzy zimy rata
po roku on za długi
ona jemu lata
  • 29 grudnia 2013, 10:52:58
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Asekuracja


Okrakiem. Udawaliśmy huzarów - pamiętasz jeszcze
krzesła rżące pod naporem feromonów? A jednak
zdejmujesz mnie tylko przy nowiu a ja udaję taboret. Mówisz
że nie ma się o co oprzeć a przecież staram się
nie być łatwa.

Podsysana między kwadrami dosiadana w kibitkach
pluję milionami hipotetycznych przedłużeń miecza. Nie będzie
z nas warkoczyków z niebieskimi wstążkami chociaż kur zapiał
nieraz.

Mam nadal gładką cerę i brak
widoków na różowego syna. Piotrze
przetoczmy krew.
  • 29 grudnia 2013, 10:51:13
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Kwadrat


Przez tubkę wspólnej pasty
dobieramy się do DNA. Łączy nas
hodowla roztoczy w łóżku fantazjowanie
o gwiazdach z pornoli. Świerk na trawniku
twojej matki i syn
którego nie donosiłam. Mówisz o natręctwie

mycia głowy. Wiem że w ten sposób
pozbywasz się zapachu moich perfum.

W albumie podoklejane uśmiechy
z ostatnich wakacji marszczą się
na woskowych twarzach. Dorysowałam
zajęcze jedynki. Może się chociaż ponabijamy

z garderoby którą zaczynamy przypominać
kiedy nie ma już czego wkładać ani na czym
zawiesić.
  • 29 grudnia 2013, 10:44:20
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wyprawa


Postanowiłam cię udomowić. Weź moje rękawiczki
zabierz parasol. Zostaniesz osobistym kleptomanem.

Chcę mieć pewność że nie zmarzniesz nie przemokniesz
kiedy postanowię spacer w siebie. Tam jestem
najbardziej wilgotna chłodna bo wymagająca.

Rozpalisz ognisko przez pocieranie. Stara technika
w wydaniu domorosłego skauta. Rozgość się tak
żebym poczuła w sobie obce ciało.

Kiedy wyłonisz z sinusoidy euforie i depresje
urok zsuwanych rękawic porzucanego parasola
zaczniesz mnie rozkradać od początku.
  • 29 grudnia 2013, 10:41:50
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

szara marynarka


grypę powinno się wyleżeć. gorączka nie składa dłoni
ale krzyżuje w piersiach nadal ognisty oddech. przyspiesza
szybciej i szybciej bo żałobę trzeba przebyć trzeba
ją przechodzić.

gwóźdź. na nim zawieszona szarość
jak za duża marynarka. obszerna pamięć
ma ręce dłuższe od mafii. usilnie podwijana
i tak ciągnie się w kondukcie dni karawanie
nazbyt krótkich nocy
żeby chociaż w sen. uciec

w rozmiar iks iks el wszyty zapach
słodkiego tytoniu. wspomnienia dławią
niczym kadzidło i nie dają się
przebiec ani wyleżeć.
  • 29 grudnia 2013, 10:38:39
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bajka IV - mezalians ( z zakładką ;)


W grodu bliskiej okolicy
wieści niosą wędrownicy
wydarzenie niesłychane
żabka buja się w bocianie
małe to i zieloniutkie
nie wygląda na filutkę
ale bociek miętę czuje
poematy odklekuje
wysyłając rzewne listy
tam gdzie żabki dom ojczysty

"ach żabeńko cud serdeńko
marzę sobie cichuteńko
by zamieszkać z tobą skrycie
na kominie albo w życie
jestem teraz w służbie czynnej
nie obracam jednak innej"
żabka kumka" o allahu!
mieć siedzibę gdzieś na dachu?
chodź klekotku do kałuży
mam za lasem staw nieduży
razem w błocie zamieszkamy
tam potomstwa doczekamy"

I tak trwają swady zwody
czy na dach czy też do wody
lecz miłują się nad życie
każde z nich ulega skrycie
doczekają się potomków
niezależnie w którym z domków.


- ZAKŁADKA -

W grodu bliskiej okolicy
wieści niosą wędrownicy
toż nowina niesłychana
żabka piórkiem spompowana
wnet przybiegła żabia ciotka
wrzeszczy "a więc to nie plotka!
bocianowi żabo dałaś
skrzeku mu odstępowałaś!
zbękarciłaś się na sucho
więc dostaniesz w lewe ucho!
a gdy bocian znów przyleci
nie zmajstruje już berbeci
mam schowany kozik ostry
przeprowadzę zabieg prosty
precyzyjnie całkiem skrycie
schowam się w tym gęstym życie!"

luka ciotka wypatruje o!
już bociek nadlatuje
wyhaczone że szemrali
przy temacie majstrowali
żabka w szoku"ciotka miła
konkurencję mi zrobiła! precz
porzucę swój przychówek
tam pod lasem w kopcu mrówek!"

kijan z dziobem harda sztuka
wyczes przetrwał ojca szuka
bociek chodzi wkoło smętny
"może posłać alimenty?"
więc się spiknął z żabką skrycie
oczywiście w gęstym życie
coś radzili mędrkowali
przy czym żwawo pompowali
nowe gońcy niosą wieści
żabka znów kijana pieści
jak się później okazało
więcej żabek zbękarciało
bociek w różnych miejscach bywał
tam ropuszki w mig wyrywał

morał bajki bardzo prosty
zamiast żyta siejmy osty
żabek nikt nie upilnuje
bociek kuper zaś pokłuje
echo wnet poniesie w dal
klekot z ażurowych jaj.
  • 29 grudnia 2013, 10:34:29
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bajka III - astrocacanki


astromiłość to są takie śnieżki w prążki
te anioły nam zsyłają ku płodności
piór astralnych w atramencie astroludków
po kieliszku astrogonu gramy w dudki

kto uwierzy w te pierzaste anielenie
w astrochmurach będzie tkwił do przesilenia
czemu nie – astrowieczory taaak siarczyste
można pleść warkocze słów astrosoczyście

astrofrazy otulają astroserca
astroludków co astrorzą coraz więcej
ku uciesze wszystkich śniętych astrologów
i przybyszów co anielą gdzieś na blogu

tym sposobem astroblasku świat nabiera
astrouśmiech jest powodem do siedzenia
z głową w chmurach a rym astro całkiem gięty
niech gilgocze astrosmutnych w astropięty.












  • 29 grudnia 2013, 10:32:02
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bajka II - borem mitu albo szaleństwo na wzór majki skowron


niechaj mnie weźmie pokusa pierwotna
rzemyk rozplecie u stóp skrępowanie
niechaj się stanie merdaniem zalotnym
odruch uwielbienia niczym drwa rąbanie

jagódki nawlekam na rdestową słomkę
pleciony koszyczek obfitością kłuje
niechaj mgła spowije busz w ogrody zmieni
siekierkę na lirę niechaj przemianuje

opaska przesłoni niesforne powieki
i niechaj mną kręci jaki drwal szalony
przeniza jagody z kielicha wysączy
dobrze mi tak – od zawsze lubiłam
horrory
  • 29 grudnia 2013, 10:30:04
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bajka I - niewidek


pokaż że kiedy słońce przygasa
w borze aż iskrzy od spojrzeń wilka
to nic bo jesteś za tamtym drzewem
pokaż mi proszę się choć przez chwilkę

a zerwę myśli z ciemnego cisu
cisnę myślami o skrawek strachu
dam w pysk wilkowi i znów zobaczę
babcię i ciebie jak patrzysz z dachu

przemieszczasz mi się niczym to licho
już nie nadążam przez przemieszanie
zmysłów co każą lasem na wzgórek

- po kiego grzyba ci ten kapturek?
  • 29 grudnia 2013, 10:26:23
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Do Kazimiery Szczuki w kwestii sztuki


Przez duszę i ciało w kilku miejscach dzika
niczym wiatr co z konarów wyczesuje ptaki

w zaprzęgach rytmiczna chociaż grzywy mierzwi
albo szemrze strumieniem zakwita żeby pachnieć
mimozą albowiem

powinna

w połogu i taka wsunięta do szuflady
między srebra i prasowane koszule
lub też w korpulentnych płótnach Rubensa
anorektycznych fantazjach Picassa

wyzwalać akty na drodze i kraksy i kaskady
jupiterów tańcem majaczyć wśród mlecznych latarni
bić po pyskach atlasem gładkich mięśni albowiem

powinna się kojarzyć

w galerii i na galerach
z kompleksem Łazienek tudzież ciągiem łaźni
nieprzyzwoicie kusa albo klasycznie spięta
na ostatni guzik co pętelkuje spojrzenia niewinne
uśmiechy lubieżne nieznacznie
dwuznaczne albowiem jednoznacznie

kobieta powinna się kojarzyć

z łóżkiem.

  • 29 grudnia 2013, 10:18:46
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

pomorski blues - z posmakiem krwi na pięciolinii mięśni


z pomiętej partytury raz jeszcze
podnosisz mnie
do wysokości podarowanych dłoni

żeby sczytywać kolejne nuty
całkiem nieliteralnych lepkich chwil
żeby wzbudzać plaże przesypywać
między palcami

język zsuwa słowa ucisza
fale
odrywają niespokojne stopy
uwikłane przenoszeniem powyżej
i nie wiem już
czy to brzeg czy jeszcze prąd
kiedy wypełniasz muzyką
scalonych w każdym porze

przetaczamy melodie w słodko kwaśną strużkę
o oddech wyprzedzam cię kiedy spinasz gamy
aż po soczystą miękkość

w stanie spokojnego zawieszenia
jestem znów i znowu jestem
ponad falochronem - tak
pochłaniamy każdy dźwięk
wylicytowany drżeniem taktów
w rozchylonych kącikach
zamieszkują lekko nadgryzione
niestosowności

igrając grają
najczyściej
  • 29 grudnia 2013, 10:15:41
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

pod malowany - z jodem w butonierce


w intensywniejszych odsłonach nie jestem sobą
dlatego zatrzymam się
na zmysłowej linii twoich brwi
żeby rozcałować czoło pochylić
nad powiekami zastanawiając siebie i nas
jakie nieodkryte lądy skrywasz pod fasadą
rozrzęsienia

otwórz mnie orzechowym spojrzeniem
odsłoń tajemnice zamyślonych skroni
pozwól dotknąć
szczeciny podbródka
niczym trawy na szorstkich wydmach
szkicuję każdy tik przesypuję mimiczne doliny
wilgotnym językiem utrwalam tropy - właśnie tak
poznaję

soczyste rozgadanie sprawia
że z zakłopotania przysłaniasz muszelki
za którymi tętnisz odmierzany
fazami oddechu
nów niczym i znowu prądy

jesteśmy na plaży teraz jedną plażą jesteśmy
kiedy bywasz przypływem w moim oddaleniu

wybacz znowu powinnam pomyśleć
że nie będzie nam dane posmakować się
tak ustami do warg
dlatego w nosie mam zapach bryzy i pokrzykiwanie
mew kiedy linia brzegu należy do całkiem obcej
mierzei
przeklinam granice czasem zaklinam
rozedrgane fale i

cichnę.











  • 29 grudnia 2013, 10:02:51
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

stepowy albo nocne rozmowy


jestem pędem. przyspieszam pospieszam pocieszam
ilekroć goreje krzew za którym szepczesz. polem jestem
wyrastaniem poza miedzę i wtedy goreje najbardziej. pędem
krzaczę ci usta. nie spalam ale wysuszam soczysty nadmiar
nasienia składanego w niwę. za krzewem gorejącym ciepło
skrywane pod sklepieniem żeby nie przekrzyczeć kiedy
rośnie dorasta przerasta zakwitaniem więdnie dla kolejnego
wykwitu płomienia


jestem pędem. przyspieszam pospieszam po spieszę
ilekroć goreje krzew za którym szepczesz. polem jestem
wyrastam poza miedzę i wtedy goreje najbardziej. pędem
krzaczę ci usta. nie spalam ale wysuszam soczysty nadmiar
nasienia składanego w niwę. za krzewem gorejącym ciepło
cicho bezpiecznie. skrywasz wargi żebym nie usłyszała jak
rośnie.
  • 29 grudnia 2013, 09:57:28
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

zapach burzy smak oliwek


"z życiem nie trzeba się pieprzyć ale prać. dociskać tarę
zachodzić jak przy badaniu prostaty; bo albo ty
albo ono ciebie."


nie wnoszę swoich słabości. jednak znoszę unoszę się nawet
drżę kiedy przynosisz słońce w szkocką kratkę. przyprowadzasz
pod okno deszcz rozpłakał mi szyby. zbieram gąbką z dłoni
i teraz przeciekam aż do stóp. mam ochotę na ciebie

nadepnąć. nie żeby zdeptać
raczej wydeptać zwiotczałe mięśnie skostniałe kręgi. rzucić
gromem tak że zaskwierczysz. zawrzesz gotów
do kipienia. piorunem doprawiam strawę. chcę spróbować
jak smakujesz z teflonu.
  • 29 grudnia 2013, 09:54:30
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

wstrząśnięte niezmieszanie - długości

- mini

zdążyłem na blaszkę wykuć
wszystkie twoje majtki
suko -
dopiero teraz wyskakujesz
z rodowodu

nie mogę uwierzyć
"w imię ojca
i syna"

ani w to że stringi kupuje facet
którego powinienem rozłożyć
na mendelejewa


- midi

nie spędziłam nie
od dziś przecież
przy zapalonej lampie

"jest pani za młoda na podwiązanie
za stara na niewiedzę"

powiedział poeta
który dorabia jako okulista

i chuchu wde

od lat przecież
sypiam z ginekologiem


- maxi

dasz radę -
to nie jest znowu takie
halo
wszędzie podobne terminale

i kurwa

tym razem awaryjnie
ale nie ma co
smarkać w rękaw

wziąć prysznic zmienić garniak
a kaca przekupić

martini

żeby tylko było
"jakieś jutro"


- fastryga

ale oso cho

należał się
teraz stoi

jak wpierdol

tylko nikt nie chce
trzepać



  • 29 grudnia 2013, 09:46:40
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

pismem automatycznym - szkic z bytu po tamtej stronie


do tego tunelu są zawsze dwa ciemne wejścia i tyleż
jasnych wyjść. nie broń się kiedy Ona przetacza krew
zakaża czasem mutuje albo też burzy w endorfinach
żeby podskórnie wylać czakrami. nie potrafisz zawrócić
ale możesz przejść chroniony cierpieniem. ono wybudza
przeciwciała z letargu. uodparnia nawet

na bóle fantomowe. później już tylko organika i zrosty
po septyce która wkradła się w krwiobieg. toczyła kołem
zanegowana została poroniona uciszona zagojona. na boku
pod żebrem pozostaje blizna. czy ja mówiłam o pamięci
komórkowej? bywa destrukcyjna ale

nie obawiaj się materializacji bowiem nie może rodzić
tylko powielać. dlatego od Miłości nie umierasz; przecież
jest nieśmiertelna. czasami giniesz z Jej braku albo też
z nadmiaru własnej. a teraz opowiedz mi o swoim Po
Życiu.
  • 29 grudnia 2013, 09:34:45
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się